Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z aparatem na chuliganów

Jak uświadomić rodzicom, że ich pociechy demolują szkołę? Zrobić zdjęcia podpalonym witrynom, pomazanym ścianom, porozbijanym ubikacjom i pokazać je na wywiadówce. Na taki pomysł wpadł jeden z lubelskich dyrektorów.
Uczniów niszczących korytarze i sale jest na pęczki w każdej szkole. Eryk Winkler, dyrektor Lubelskiego Centrum Edukacji Zawodowej im. K.K. Baczyńskiego w Lublinie, na swoich wandali znalazł sposób. Ich wyczyny utrwala aparatem fotograficznym. Niektóre zdjęcia wprawiają w osłupienie. Dyrektor ma w swoim katalogu zdjęcia podpalonych witryn, powybijanych dziur w ścianach, powyrywanych ubikacji. - A tutaj jeden z uczniów zdemolował salę. Ustaliliśmy, kto to zrobił - zapewnia dyrektor. Na fotografiach uwiecznia także tych, którzy bez żadnych oporów palą papierosy na szkolnym dziedzińcu. Uczniowie już przyzwyczaili się do widoku dyrektora z aparatem. Nawet w męskiej toalecie. Kiedy tam wchodzi, słyszy przeciągłe: \"Oj nieee, panie dyrektorze”. Ale w tym samym czasie niedopałki lądują w sedesie, a palacze posłusznie wychodzą z ubikacji. Za poważniejsze przewinienia uczniowie lądują na dywaniku w gabinecie dyrektora. Podczas rozmowy wychowawczej ich reakcje są różne. - Albo chichoczą nerwowo, albo nic nie mówią - opowiada dyrektor. A co na to rodzice? - Kiedy je pokazałem na zebraniu, po klasie przebiegł szmer - opowiada dyrektor. - Rodzice nie zdawali sobie sprawy, że ich dzieci są do tego zdolne. Pracownicy szkoły mają nadzieję, że fotki spełnią rolę profilaktyczną i sprawią, że mama czy tata zaczną się zastanawiać nad swoją pociechą. I wymuszą na niej właściwe zachowanie. - Bo zawsze pojawia się tłumaczenie: tego nie zrobiło moje dziecko, to na pewno ktoś inny - dodaje Dorota Tkaczyk, pedagog szkolny w LCEZ. Lubelskie Centrum Edukacji Zawodowej zamierza przystąpić do naszej kampanii \"Szkoła bez przemocy”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama