Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wpadli fanatycy nazizmu

Nazistowską literaturę, filmy i muzykę znalazła policja u dwóch lublinian. Śledczy łączą ich z internetową stroną Redwatch, na której faszyści publikują nazwiska, adresy i zdjęcia \"zdrajców rasy”. Jednym z odwiedzonych przez policję nazistów jest syn wykładowcy UMCS, znanego z takich poglądów.
Na trop nazistów z Lublina wpadli policjanci z Warszawy. Właśnie tam toczy się śledztwo w sprawie internetowej strony Redwatch, na której faszyści umieszczają dane lewicowców, anarchistów, przeciwników rasizmu i homoseksualistów. \"Oni zapłacą za swoje zbrodnie” - odgrażają się autorzy strony. Wśród wymienionych tam \"zdrajców rasy” jest także sześciu mieszkańców Lublina. Jednemu z nich nieznani sprawcy zniszczyli latem drzwi do sklepu, umieszczając faszystowskie symbole. Jak dane lublinian znalazły się na nazistowskiej stronie? Prawdopodobnie wysyłali je tam mężczyźni, których odwiedziła wczoraj policja: Krzysztof K. i Adam K. - Wszystko okaże się po dokładnej analizie komputerów zabezpieczonych w ich mieszkaniach - mówi podinsp. Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Do drzwi nazistów funkcjonariusze zapukali wczoraj rano. Znaleźli sporo. - Muzykę, filmy i literaturę. Część z nich można uznać za materiały dla osób interesujących się historią faszyzmu. Ale część nawoływała do nienawiści i przemocy - dodaje rzecznik. Było tam kilkaset płyt, ale też broszura instruująca, jak rozpoznać Żyda. Jeden z mężczyzn jest już znany lubelskiej policji. To syn prof. Tadeusza K., znanego wykładowcy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Trzy lata temu jego mieszkanie przeszukiwali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego. Znalezione tam czasopisma i płyty zostały początkowo uznane za nazistowskie. - Jednak po oględzinach okazało się, że nie są to materiały o takim charakterze - wyjaśnia Jakub Tatarczak, rzecznik lubelskiej delegatury ABW. Profesor K. znany był też z nacjonalistycznych uwag, które wygłaszał przy studentach. Teraz nie ma już etatu na uczelni. Ale na umowę-zlecenie wykłada logikę na Wydziale Prawa i Administracji. I będzie to robił w tym roku akademickim. - Taka jest decyzja Rady Wydziału. On wykłada u nas od lat - mówi pokrętnie dr Anna Przyborowska-Klimczak, prodziekan wydziału. • Czy profesor K. powinien tu wykładać? - Każdy może mieć prywatne zdanie w różnych sprawach. Ja swojego zdania nie muszę ujawniać. Dwaj lubelscy naziści zostali przesłuchani w charakterze świadków i zwolnieni do domu. Policja zastrzega, że ich status może się zmienić. - Mamy bardzo obszerną wiedzę operacyjną. Ale o szczegółach nie mogę na razie mówić - dodaje Sokołowski. Strona Redwatch, choć kilkakrotnie była likwidowana, znów działa. Jest umieszczona na zagranicznym serwerze.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama