Reklama
Uciekali sprzed pędzącego pociągu
Tylko zimna krew maszynisty pociągu uratowała życie kierowcom, którzy znaleźli się na torach w podlubelskim Motyczu. Dróżnik nie opuścił szlabanów. Był tak pijany, że ledwo stał. Teraz może posiedzieć nawet 8 lat.
- 04.10.2006 20:44
Środa, godz. 20. Rozpędzony pociąg towarowy z Lublina do Kozienic zbliża się do ruchliwego przejazdu w Motyczu. Zdumiony maszynista widzi na torach światła przejeżdżających samochodów. Ruch odbywa się, jakby nigdy nic, bo szlaban nie jest opuszczony. Ale jest już za późno, by zatrzymać rozpędzony skład wagonów. Jedyne co może zrobić maszynista, to trąbić potężnym klaksonem. I trąbi. Kierowcy w popłochu zjeżdżają z torów. Pełen pasażerów bus dosłownie w ostatniej chwili umyka sprzed lokomotywy.
U oficera dyżurnego policji rozdzwania się telefon. Kierowcy, którzy jeszcze nie ochłonęli, proszą o interwencję. Podobne zgłoszenia odbiera komisariat w Bełżycach. Na miejsce jadą radiowozy. - Okazało się, że dróżnik był pijany. W wydychanym powietrzu miał ponad 2,2 promila alkoholu. Nie był rozmowny. Tylko bełkotał - relacjonuje Agnieszka Kwiatkowska z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. 53-letni mężczyzna zaczął pracę dwie godziny wcześniej. Na kolei służył od 35 lat. Następne 8 lat może spędzić w więzieniu. Tyle grozi za \"spowodowanie zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym”. I najprawdopodobniej taki zarzut postawią mu śledczy. Wczoraj Wojciech K. trzeźwiał jeszcze w komendzie przy ul. Północnej w Lublinie. Może wrócić do pracy. Ale tylko po dyscyplinarkę. - Nie ma tu dla niego miejsca - mówi Lech Olszewski z lubelskiego oddziału spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.
Zaraz po zajściu kolej wprowadziła ograniczenie prędkości na tym odcinku torów. - Do 20 km na godzinę. Wtedy pociąg może bezpiecznie wyhamować - dodaje Olszewski. A ruchem kierowała policja. Funkcjonariusze czekali prawie trzy godziny, aż przyjedzie trzeźwy dróżnik. - Musieliśmy go ściągać z urlopu - przyznaje Olszewski.
Na terenie działania lubelskiego Zakładu Linii Kolejowych są 32 strzeżone przejazdy. Przypada na nie... jeden alkomat.
Reklama
Komentarze