Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pasażer nie dawał oznak życia. Uratował go kierowca MPK

Zatrzymał pojazd, poprosił o wezwanie karetki i zabrał się za reanimację pasażera. Kierowca miejskiego autobusu prawdopodobnie uratował życie nieprzytomnemu mężczyźnie. Szefowie MPK już zapowiedzieli, że nagrodzą pracownika.
Pasażer nie dawał oznak życia. Uratował go kierowca MPK
Wszystko rozegrało się w środę rano, około godz. 7.30. Kazimierz Sulowski siedział za kierownicą autobusu linii 2. Wiózł ludzi z os. Botanik w kierunku centrum Lublina i dalej do Turki. - Właśnie jechałem ul. Popiełuszki, w okolicach świateł - mówi pan Kazimierz. - Nagle siedząca tuż za mną kobieta z dzieckiem zaczęła krzyczeć, że coś złego się dzieje z jednym z pasażerów.

Kierowca zatrzymał autobus i poszedł sprawdzić co się dzieje. - Na końcu pojazdu siedział mężczyzna, na oko miał może 65 lat. Robił się siny, siedział cały wyprężony, nie dawał oznak życia - opowiada Sulowski. - Poprosiłem kogoś z pasażerów, żeby pomógł mi go zdjąć z siedzenia i położyć na podłodze. Zacząłem go reanimować, a pasażerów poprosiłem by wezwali pogotowie. Po jakimś czasie mężczyzna zaczął łapać powietrze, otworzył oczy i zaczął pomaluśku wstawać.

- Kierowca za właściwą postawę i szybką reakcję otrzyma nagrodę - zapowiada Weronika Opasiak, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.

Pan Kazimierz ma 57 lat, w MPK pracuje od 11 lat. Wcześniej też miewał takie przygody. - Raz pasażerka zasłabła mi, gdy pracowałem w Autonaprawie i kursowałem z Lublina do Zamościa. Dobrze, że przychodnia była blisko. Na awaryjnych światłach i trąbiąc zjechałem pod przychodnię, a tam pasażerką zajęli się już lekarze.MPK pod koniec zeszłego roku zorganizowało swoim kierowcom szkolenia z udzielania pierwszej pomocy. - Zależało nam na tym, by kierowcy mogli udzielić fachowej i profesjonalnej pomocy, jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych - podkreśla Opasiak. - Zawsze w takich sytuacjach wzywane są odpowiednie służby, ale bywa, że trzeba udzielić pomocy natychmiast i taka reakcja niejednokrotnie może uratować komuś życie.

To nie pierwszy przypadek, gdy kierowca autobusu uratował ludzkie życie. W lutym 2012 r. tylko wyjątkowe opanowanie kierowcy nocnej linii pozwoliło uniknąć tragedii po tym, jak na ul. Krańcowej pierwszeństwo wymusił kierowca auta osobowego. Kierowca autobusu po zderzeniu wypadł z fotela na podłogę, ale nie stracił zimnej krwi i mimo awarii hamulców zdołał zapanować nad pojazdem. Jelcz zatrzymał się na murku tuż przed blokiem mieszkalnym.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama