Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wyciek kwestionowany

To ówczesny szef lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa Jerzy Portka miał donieść Kaczyńskim, że są tropieni przez służby specjalne. Portka zaprzecza.
Chodzi o słynną instrukcję 0015 z 1992 roku, która pozwalała na tajne operacje przeciwko ówczesnej opozycji (m.in. Porozumienie Centrum braci Kaczyńskich). O sprawie napisał „Super Express”. Według gazety, lubelski trop znalazł się w odtajnionych właśnie materiałach dotyczących inwigilacji prawicy. Chodzi o materiały UOP z 1996 roku. Przełożeni podejrzewali Portkę o złamanie tajemnicy służbowej i przekazanie Kaczyńskim instrukcji. Przypomnieli, że prokuratura sprawdzała, czy uczestniczył we włamaniu i kradzieży złota oraz biżuterii (postępowanie zostało umorzone). Ostatecznie został usunięty z lubelskiego UOP w 1996 roku. – Nie dostarczyłem tej instrukcji Kaczyńskim – mówi nam Jerzy Portka, dziś szef szpitala w Lubartowie. Dodaje: Wtedy było czyszczenie UOP z ludzi prawicy. Próbowano nakłonić mnie, żebym zbierał haki na Adama Tarachę, zastępcę szefa UOP. Nie chciałem brać w tym udziału. I sam padłem ofiarą. A kiedy Kaczyński ujawnił instrukcję 0015, to my jej nawet nie mieliśmy w delegaturze. Czemu nie poddał się badaniu na wykrywaczu kłamstw, które zalecili przełożeni? – Chciałem, żeby odbyło się poza urzędem. Portka miał prosić J. Kaczyńskiego o potwierdzenie, że nie wyniósł instrukcji. – Nie doczekałem się pomocy. Teraz to dla mnie zamknięta przeszłość – kończy były oficer UOP.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama