Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Szkoła wyborcza

Nauczycielka kazała uczniom zbierać podpisy poparcia na listach b. wicemarszałka województwa Sławomira Sosnowskiego z PSL - twierdzą świadkowie. Szkoła zaprzecza.
Sprawę wykryła Urszula Oprawska, nauczycielka podstawówki w Borkach. - Przyszła do mnie uczennica Zespołu Szkół Rolniczych w sąsiedniej Woli Osowińskiej z listą poparcia dla Sławomira Sosnowskiego, ubiegającego się o mandat radnego sejmiku województwa. Prosiła o podpis - opowiada Oprawska. - Ustaliłam, że dziewczyna ma 17 lat, a listę dała jej wychowawczyni. Wychowawczyni, Anna Wierzchowska, od środy była na wycieczce szkolnej w Poznaniu. Wróciła w nocy z soboty na niedzielę. Ale ani wczoraj, ani w poprzednie dni nie odbierała komórki. Z nauczycielką rozmawiała jedynie dyrektorka szkoły w Woli Osowińskiej Beata Żurawska-Polkowska. - Powiedziała mi, że nie dawała uczniom żadnych list - relacjonuje. - A dziewczyna, która przyszła do pani Oprawskiej, sama zgłosiła się do zbierania podpisów. Uczennica potwierdza słowa dyrektorki. - Jechałam z \"sorką” samochodem. Zainteresowałam się listami, które leżały na tylnym siedzeniu. Sama spytałam, czy mogę pomóc. Oprawska nie ma wątpliwości: Uczennica mówi to, co jej kazali. Bo inni uczniowie z tej klasy też chodzili z listami PSL. - Była u mnie inna dziewczyna. Też zbierała podpisy na Sosnowskiego - potwierdza Zygmunt Rogoza z Karczewa, rodzinnej miejscowości b. wicemarszałka. - Ale to nic nowego, bo przy poprzednich wyborach uczniowie ZSR również zbierali dla niego podpisy. Tyle że wtedy on był dyrektorem tej szkoły. - Może to sami nauczyciele z Woli Osowińskiej zbierają podpisy na moje listy - odpowiada Sławomir Sosnowski. - Sporo tam zrobiłem, kierując zespołem szkół. Mają zapewne dług wdzięczności - podkreśla. - Ale ja nikogo nie zmuszałem. I nie dawałem żadnemu uczniowi moich list. Zgodnie z prawem, podpisy poparcia kandydatów może zbierać każdy, kto ma upoważnienie komitetu wyborczego. Nie ma tam mowy o wieku takich osób - mówi Teresa Bichta, dyrektor lubelskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. - Jeśli jednak nauczyciel każe to robić uczniom, jest to ze wszech miar naganne. I powinny się tym zająć organy ścigania.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama