Reklama
Kandydują bez skrupułów
Jedni mają na karku prawomocne wyroki, drudzy sędziów, prokuratorów, policjantów albo kontrolerów finansowych. Ale na kandydatach nie robi to najmniejszego wrażenia.
- 19.10.2006 19:16
Piotr Czubiński chce być dalej burmistrzem Kraśnika. Nie przeszkadza mu, że według kontrolerów Regionalnej Izby Obrachunkowej nielegalnie dostał 133 tys. zł brutto ze Związku Międzygminnego. Sprawą zajął się też prokurator. - Nie wycofam się, bo to by znaczyło przyznanie do winy - mówił nam Czubiński.
Tadeusz Józef Pizoń, radca prawny z Zamościa, startuje do Rady Miasta z Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Lewica i Demokraci. Dwa lata temu sąd skazał go na 2 tys. zł grzywny za pobicie nastoletniego chłopca. - Nasz kandydat jest prawnikiem. Mówi, że skazano go za przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego. A z takim wyrokiem można startować do rady - przekonuje Witold Tkaczyk, szef zamojskiego SLD.
- Zarejestrowanego kandydata nie możemy wycofać z listy. Ale człowiek z prawomocnym wyrokiem nie powinien kandydować. Będę go przekonywał, żeby zrezygnował - zapowiada jednak Jacek Czerniak, sekretarz lubelskiego SLD.
Sprawy w sądzie ma Konrad Rękas. Z komitetu Samoobrona Patriotyczna wybiera się do sejmiku. Jest oskarżony o fałszowanie podpisów. Ma też drugą sprawę o fałszerstwo. Prokurator oskarża go o podrobienie w czasie studiów 7 podpisów wykładowców w indeksie. - Trzeba dowieść, że złamałem prawo. Ja jestem niewinny. Dlaczego miałbym nie startować? - dziwi się Rękas.
Pewnym fotela wójta Chrzanowa może być Czesław Jaworski, startujący z list PSL. Jest jedynym kandydatem. Wójt zasłynął z biesiady piwnej. Urządził ją sobie z radnymi w sali Urzędu Gminy tuż po lipcowej sesji rady. W sprawie biesiady policja prowadzi postępowanie o wykroczenie. Jednak Jaworski nie ma sobie nic do zarzucenia: A co się stało takiego, żeby nie kandydować? Sprawa będzie w sądzie. Zamierzam udowodnić, że to była pomyłka.
Nawet 10 lat więzienia grozi Kazimierzowi Stockiemu, staroście chełmskiemu. Startuje z listy PSL w wyborach do Rady Powiatu chełmskiego. Według prokuratury Stocki, chcąc uzyskać dotację z Urzędu Wojewódzkiego, zaakceptował wypłatę 121 tys. zł dla jednej z chełmskich firm. Mimo że wiedział, iż prace nie zostały zakończone. - Gdybym choć trochę czuł się winny, nie pozwoliłbym sobie na start w wyborach - przekonuje Stocki.
Proces ma parczewski burmistrz Stanisław Mroczek. Odpowiada za przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy. Mroczek startujący z list lokalnego komitetu wyborczego \"Parczew Razem”, ma nadzieję, że zostanie uniewinniony: Miałem uprawnienia do wydania decyzji. Nie przyznaję się do żadnej winy.
Reklama
Komentarze