Nie trzeba wyjeżdżać z miasta, żeby miło spędzić wakacje. Przekonała się o tym grupa dzieci z Białej Podlaskiej.
MONIKA FAJGE-SOŁTAN
19.08.2007 16:15
Łódzka fundacja zorganizowała im kolonie.
W projekcie fundacji \"Dziewczynka z zapałkami” z Łodzi bierze udział dziewiętnaścioro dzieci - szesnaście dziewcząt i trzech chłopców. Wszyscy to uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4. - Skontaktowaliśmy się z Łodzią kilka miesięcy temu - mówi Elżbieta Desperat, dyrektorka placówki. - Chcieliśmy, aby dzieci, które lato spędzą w Białej Podlaskiej miały co wspominać - tłumaczy.
Kolonie są ciekawe jeszcze z jednego powodu. Dzieci same zbierają na nie pieniądze. Przez trzy godziny dziennie, 1-2 razy w tygodniu, pakują zakupy w supermarkecie Karfur. - Stoją przy kasach ze skarbonkami i pytają klientów czy mogą pomóc. Chowają do reklamówek pieczywo, wędlinę, środki czystości. W zamian, dorośli dają im pieniądze - mówi Alicja Mańkowska, opiekunka grupy. - Cieszy nas każda kwota, nawet symboliczna złotówka - wyjaśnia.
Za uzbierana sumę, dzieciom organizowane są różne atrakcje - wycieczki do bialskich muzeów, zajęcia w Miejskim Ośrodku Kultury, sportowe w Parku Radziwiłowskim i na basenie.
Do tej pory uczniom najbardziej spodobała się jednak wizyta w komendzie miejskiej policji. - Pan policjant pokazywał nam, jak się pobiera odciski palców i jak wygląda izba zatrzymań. Widzieliśmy najprawdziwsze cele - mówi 12-letnia Kasia. Jej kolega Adam nie mógł oderwać wzroku od radiowozu. - Był bardzo nowoczesny, z komputerem i fotoradarem. Mogłem usiąść za kierownicą i włączyć \"koguta” - chwali się 13-latek.
Kolonie potrwają do końca tygodnia. W planie jest jeszcze m.in. konkurs bilardowy oraz wyprawa do stadniny koni. - Staramy się zorganizować jakiś transport. Mam nadzieję, że się uda - wyjaśnia Mańkowska. Dzieci spędzają z opiekunką całe dnie, rano podpisują listę obecności, wieczorami wracają do swoich domów. - Takie pół-kolonie to nie tylko zabawa. Uczą odpowiedzialności i przedsiębiorczości. Z kolei zapracowani rodzice, mają pewność, że ich pociechy są pod dobrą opieką - tłumaczy Tomasz Staroń z łódzkiej fundacji. - Organizujemy je w całej Polsce. W Białej jesteśmy po raz drugi, jeśli będzie potrzeba, jeszcze tu wrócimy - dodaje.
Komentarze