Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tak się robi telewizję

Dzień otwarty TVP zgromadził tłumy widzów.
• Liczyła pani kiedyś te wszystkie przyciski? - Nie było czasu. • Dużo tego. - Tak, bo tutaj łączę obraz z wszystkich kamer. Mówiąc po babsku, to mój robot kuchenny, do którego wrzucam składniki. • Zdarza się wcisnąć nie to, co trzeba? - Jasne. Najbardziej problematyczne są wpadki przy podpisach osób występujących na ekranie. A najgorzej jest wcisnąć tzw. \"czarne”. Wtedy nie widać już nic. • Długo pani tu pracuje? - 16 lat. • Jak przez ten czas zmieniła się telewizja? - Ogromnie. W tym regale są nowoczesne magnetowidy. A ta wielka szafa to jeden stary magnetowid. • Iloma ludźmi pani rządzi? - Przy dużych teleturniejach to jest nawet 20 osób. Ale nie tylko ja rządzę, bo jest jeszcze realizator dźwięku i realizator światła. Musimy działać razem. - Jesteśmy w magazynie. To jest \"Jeden z dziesięciu”, te stoły to \"Tygiel polityczny”, a to są fragmenty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. • I pani to ustawia? - Nie. Projektuję i wykonuję scenografię do programów. • Jak to się robi? - Rolą dziennikarza jest wymyślić stronę merytoryczną. Rozmawiam z autorem o programie i na tej podstawie wymyślam scenografię. Muszę sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało. I jakie do tego ma być światło. • Są jakieś reguły? - Do programów informacyjnych nie można używać elementów odwracających uwagę od wiadomości. A w programach politycznych należy unikać barw wykorzystywanych przez partie. Dlatego \"Tygiel Polityczny” jest prawie przezroczysty. • Dużo waży ta kamera? - 12 kilogramów. • Długo pan ją dźwiga? - Nie. Teraz rzadko kręcę na plenerach. Zwykle jestem w studiu. • Jak pan trafił do TVP? - W tym roku mija 30 lat mojej pracy w telewizji. Z wykształcenia jestem fotografem. Najpierw kręciłem kamerą na taśmę filmową. Później skończyłem łódzką filmówkę i przekwalifikowałem się na reżysera światła. • Trudne to jest? - Trzeba ustawić światło tak, by podkreślić to, co scenograf miał na myśli. Ekipa oświetleniowców wchodzi do studia pierwsza, a wychodzi zwykle ostatnia,. Bo światło trzeba potem przestawić na następny program. • Skąd przyjechałaś? - Z Opola Lubelskiego. • Co się podoba najbardziej? - Wszystko. Te wszystkie kamery i lampy są takie fajne i tak dużo ich jest. • Jak sobie wyobrażałaś telewizję od środka? - Trochę inaczej. • A co się nie zgadza z wyobrażeniami? - Myślałam, że będzie tu bardziej tłoczno, że będzie więcej kręciło się tutaj różnych panów techników i realizatorów. • Zdarza ci się oglądać Telewizję Lublin? - Tak, dosyć często. • Chciałabyś kiedyś tu pracować. - Tak. • Dlaczego? - Bo tutaj jest fajnie. I dużo ludzi by mnie oglądało.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama