Dobra nalewko, zgłoś się!
Rozmowa z Piotrem Bikontem, jurorem XII Ogólnopolskiego Turnieju Nalewek w Kazimierzu Dolnym
- 12.09.2007 12:38
- Dziesiąty. Po raz pierwszy spróbowałem nalewek podczas drugiego turnieju. Spotkaliśmy się w sympatycznej chacie \"Swojsko strawa” w Lublinie. Tam po raz pierwszy zjadłem też gryczaka.
- Po prostu bomba. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że gryczak zrobi karierę w Warszawie. Tam spróbowałem również żurawinówki z Biłgoraja. Była wyśmienita.
- Może nie to, że coraz bardziej zaskakują w rodzajach nalewek, ale im coś dłużej trwa, tym jest bardziej dojrzałe, tym jest lepsze i coraz bardziej solidne. A tak w ogóle najfajniejsze jest to, że są to imprezy prywatne. Nie są sponsorowane przez państwo ani przez lokalny samorząd.
- Jak po raz pierwszy przyjechałem na turniej, to moja wiedza o nalewkach tak naprawdę była mała. Przyjeżdżałem jako ekspert od smaku, a nie od nalewek, ale teraz czuję się już trochę fachowcem. Nawet robię nalewki, ale nie ośmieliłbym się ich wystawić na konkurs, bo nie miałyby tu żadnych szans. Jest to jednak ciekawa dziedzina i z imprezy na imprezę uczę się coraz więcej na temat nalewek.
- Moja rodzinna nalewka, taka z dziada pradziada to bikontówka. To jest nalewka kminkowa, z dodatkiem gałki muszkatołowej i jeszcze paru innych składników. Dziadek mnie tego nauczył i robię. To jednak jest amatorstwo w porównaniu z tym, co się dzieje na turniejach.
- To są nalewki przemysłowe. W nalewkach domowych jest radość tworzenia, cierpliwość w czekaniu, aż nalewka dojrzeje i chęć, żeby się wtedy nalewką podzielić.
- Przez Internet pod adresem www.apetycik.pl, ale można też przywieźć swój wyrób na miejsce w piątek, do godz. 17.
Reklama
Komentarze