Czarna rozpacz nad Bystrzycą
Jesteśmy biedni, zestresowani, niezadowoleni z życia i chorowici. To wnioski z tegorocznego badania \"Diagnoza Społeczna 2007”.
- 15.10.2007 18:19
Ankieterzy odwiedzili blisko 13 tysięcy Polaków. Pytali ich o warunki mieszkaniowe, wyżywienie, zasobność, edukację, zdrowie, pracę, rozrywki i wypoczynek, chęć do życia, zadowolenie z życia, poczucie zagrożenia oraz rozmaite rodzaje stresu związane m.in. z pracą, zdrowiem, rodzicielstwem, małżeństwem czy nawet stres spowodowany koniecznością wizyty w urzędzie. Wypadliśmy blado.
* Pod względem zadowolenia z życia leżymy na łopatkach. Żadne z 10 największych miast nie wypadło gorzej od nas. Ankieterzy sprawdzali nie tylko mieszkańców miast i województwa, ale też jakość życia 85 różnych grup społecznych, m.in. kobiet, mężczyzn, ludzi o różnym stanie zawodowym i rodzinnym. Okazuje się, że od mieszkańców Lublina smutniejsze są mieszkające w inny miastach: rodziny niepełne, renciści, wdowy i wdowcy, szwaczki oraz ludzie rozwiedzieni i samotni.
* Żyjemy w stresie. Pod tym względem bijemy na głowę mieszkańców pozostałych 9 miast. Najmniej zmartwień mają białostoczanie. Prawie 18 proc. lublinian miało myśli samobójcze.
* W kwestii dobrobytu przeciętny mieszkaniec Lublina wyprzedza jedynie kielczanina. W większym niż lublinianin dostatku żyje nawet przeciętny Polski nauczyciel czy pielęgniarka.
* Wśród wszystkich przebadanych 95 grup społeczno-demograficznych to u mieszkańców Lublina największe jest natężenie zjawisk patologicznych. Kolejne miejsca za nami zajmują prawnicy, budowlańcy, górnicy, krakusi, stolarze i warszawiacy.
* Uskarżamy się na zdrowie. Wśród miast gorzej od Lublina wypadają tylko Łódź, Szczecin i Kielce. Ale mieszkańcy naszego województwa są jeszcze bardziej chorowici niż lublinianie. Najlepszym zdrowiem cieszą się informatycy, uczniowie, ludzie młodzi, policjanci i ekonomiści.
* Kiepski jest też poziom cywilizacyjny mieszkańców Lublina. Z innych miast gorsze okazały się Szczecin, Łódź i Kielce. Powodów do narzekania nie mają jedynie nasi prawnicy, informatycy, nauczyciele akademiccy i ekonomiści.
Reklama
Komentarze