Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Biblioteka nie zając

Mieszkańcy gminy Terespol od ponad dziesięciu lat są pozbawieni gminnej biblioteki publicznej z prawdziwego zdarzenia.
Lubelski Urząd Wojewódzki grozi, że w przypadku dalszego łamania ustawy o bibliotekach, może nawet dojść do odwołania wójta. Teresa Stasiuk-Karaś, zastępca dyrektora bialskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej (nadzoruje biblioteki w powiecie) informuje, że placówka od lat kieruje wezwania do terespolskiego wójta. Chodzi o to, aby w swojej gminie utworzył przynajmniej jedną bibliotekę publiczną z prawdziwego zdarzenia. - W 1996 r. zlikwidowano tam miejsko-gminą placówkę. W Gminnym Ośrodku Kultury w Koroszczynie jest co prawda komórka, którą nazwano nawet \"Gminną Biblioteką”, ale nie może być ona zaliczona do sieci bibliotek. Bo zgodnie z prawem powinna mieć nadany NIP, regon, statut kierownika i kadrę. No i przede wszystkim powinna być dostępna dla mieszkańców przez cały tydzień! - mówi Teresa Stasiuk-Karaś. Podobnego zdania jest radny powiatu bialskiego Romuald Kulawiec (PSL). Wystąpił z interpelacją, aby gmina Terespol wreszcie zrealizowała ustawowy obowiązek prowadzenia biblioteki publicznej. - Pytałem, czy przepisy nie docierają do gminy Terespol. Dziwiło mnie to, bo przecież ta gmina słynie z sukcesów wójta w wielu konkursach - zastanawia się radny. Sygnał trafił do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, który skierował pismo do przewodniczącego terespolskiej Rady Gminy prosząc o niezwłoczne działania w celu zorganizowania biblioteki publicznej. To kolejny taki wniosek bo LUW i Wojewódzka Biblioteka Publiczna apelowały o to już od 2000 roku. - Otrzymaliśmy odpowiedź z terespolskiej Rady Gminy. Wymóg nie zostanie spełniony. Dlatego ostrzegliśmy przewodniczącego, że możliwe jest nawet odwołanie wójta przez wojewodę. Przecież w grę wchodzi długotrwałe naruszanie ustaw - podkreśla Robert Gmitruczuk, kierownik bialskiej Delegatury LUW. Mieczysław Romaniuk, przewodniczący Rady Gminy obstaje przy swoim i twierdzi, że wystarczy obecna biblioteka w ramach Gminnego Ośrodka Kultury. I wskazuje na wójta. - Ten problem jest w jego gestii. Według wójta Krzysztofa Iwaniuka chodzi tylko o rozbieżność w interpretacji prawa. - Moja pani mecenas uważa, że niekoniecznie trzeba powoływać oddzielny twór - mówi wójt. Ale dodaje: Może wydzielimy bibliotekę z ośrodka kultury i damy część etatu dyrektorskiego szefowej GOK. Monika Poszalska, dyrektor GOK poinformowała nas, że biblioteka w jej ośrodku pracuje we wtorki i czwartki. Ma 3400 książek i co roku powiększa księgozbiór.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama