- Kiedyś to może i tak, ale teraz żeby opłacić sam ZUS trzeba stawać na głowie. A co z innymi opłatami, paliwem, naprawami samochodu?
- Jak zaczynałem pracować 30 lat temu, to można było jeszcze zarobić. Pamiętam zimę między 1979 a 80 rokiem. Wtedy to był ruch na postoju.
- Byłem w Gdańsku. A teraz to nawet do Warszawy, czy Lublina ciężko złapać jakiś kurs. Nie mówiąc już o tym, że w Puławach najczęściej się siedzi w samochodzie i czeka.
- Najczęściej na postoju spędzam dziennie ok. 12 godzin. Oczywiście z przerwą na obiad. W tym czasie zrobię 5-7 kursów. Wieczorami wcale nie jest lepiej, bo w Puławach już prawie nie ma życia nocnego. Większość młodych wyjechała za granicę.
- W tej chwili brać się za inną robotę, to albo się trafi coś dobrego, albo nie. Za duże ryzyko.
- Oczywiście. Pierwszy taksówkarz w kolejce zawsze odbiera telefon i jedzie pod wskazany adres. Ale szykujemy się z kolegami do zakupu systemu radiowego. Budki oczywiście zostaną, bo to prawdziwy pomnik, tego co było dawniej.
- Czasami trzeba zrobić małe zakupy. Są też tacy, którzy chcą się \"zabawić”. W Puławach jest jedno takie miejsce...
Reklama

Komentarze