Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zapłacili jak za zboże

Aż 35 tys. zł wydał WUP na obsługę jednodniowego spotkania przedsiębiorców.
Drogo, ale samo rozstawienie stolików i krzeseł kosztowało podatników prawie… 2,5 tysiąca złotych. 26 czerwca w Chełmie 170 polskich i ukraińskich biznesmenów radziło, jak robić wspólne interesy. Spotkanie przygotował WUP. Płacił z pieniędzy unijnego Programu Sąsiedztwa Polska-Białoruś-Ukraina Interreg. Anonimowa osoba z WUP pokazała nam fakturę na 35 tys. zł, jaką urzędowi wystawiła prywatna firma PHU Pierrot \"za wynajem sali na spotkania stolikowe”. W Ministerstwie Rozwoju Regionalnego sprawdziliśmy, że została już zrefundowana przez UE. Ale rachunek nabiły inne koszty. Np. przygotowanie, zaplanowanie i rozstawienie 50 stolików pochłonęło 1830 zł. Opracowanie \"planu zabudowy wystawienniczej” - 2181 zł. Obsługa sanitarna - 1098 zł. Zawieszenie dwóch billboardów i 20 plakatów w sali - 976 zł. Szatnia dla uczestników - 1098 zł (w czerwcu!). Dwóch ochroniarzy - 2928 zł. Nagłośnienie sali - 2562 zł. Wszystko za jeden dzień, bez opłat za jedzenie i napoje, bez honorariów prelegentów... Dla porównania: w czterogwiazdkowym Grand Hotelu Lublinianka w centrum Lublina wynajęcie sali konferencyjnej dla 140 osób kosztuje 1200 zł za dzień. Za wszystko. - W cenie jest np. ekran, rzutnik, nagłośnienie - wylicza Barbara Sawicka z Lublinianki. Zadzwoniliśmy do Agnieszki Szabały z PHU Pierrot, która wystawiła fakturę dla WUP. Chcieliśmy zapytać, dlaczego policzyła tak drogo. - Proszę wysłać pytania zwykłą pocztą. Maila nie mam - ucięła. Nie mogliśmy też porozmawiać o kosztach imprezy z dyrektorem WUP Jackiem Gallantem. - Przez telefon nie będę udzielał informacji. Jestem na szkoleniu poza Lublinem, najwcześniej możemy się spotkać w środę - stwierdził Gallant. - To rzeczywiście zaskakujące kwoty. We wtorek nasi kontrolerzy sprawdzą tę fakturę oraz inne wydatki na organizację polsko-ukraińskiej imprezy - zapowiada Leszek Burakowski, dyrektor generalny Urzędu Marszałkowskiego (WUP podlega samorządowi województwa). Krzysztof Grabczuk (PO), członek Zarządu Województwa, który bezpośrednio nadzoruje WUP, nie chciał komentować sprawy. - Bo może być to odebrane w politycznym kontekście - mówi. \"Polityczny kontekst” związany jest z osobą dyrektora Jacka Gallanta, członka Socjaldemokracji Polskiej. Ostatniego, tak wysoko postawionego, człowieka lewicy w administracji wojewódzkiej. Człowieka wspieranego przez posłankę Izabellę Sierakowską. Pozycja Gallanta jest na tyle silna, że nie mogą go nawet odwołać rządzące województwem PO i PiS. A próbują od roku, nasyłając na WUP kontrole finansowe. Już dwie takie kontrole stwierdziły nieprawidłowości w finansach urzędu, ale Gallant kwestionuje ich wyniki. Wszystkie ceny podane w tekście są kwotami brutto.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama