Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

1500 zł za holenderski miraż

Jacek Krawczyk z Lublina zapłacił 1500 zł za uzyskanie pracy w fabrykach w Holandii. Nie ma ani pracy w kraju tulipanów, ani pieniędzy.
Firma, z którą zawarł umowę, już nie istnieje. 1 grudnia ub.r. w firmie Jaad Associates sp. z o.o. w Lublinie pan Jacek wypełnił i podpisał \"Kartę zgłoszeniową - nauka i praca za granicą”. Lubelska spółka jest lokalnym przedstawicielem Study Travel Biuro Usług Edukacyjnych Anna Kaczorowska w Łodzi. Program, w którym miał uczestniczyć pan Jacek, nosi nazwę \"Praca w fabryce w Holandii”. Za udział w nim zapłacił 1500 zł, pożyczonych od dziadka emeryta. Czas mijał, a pracy nie było. - Przy podpisywaniu umowy obiecywano Jackowi, że praca będzie za trzy dni. Czekaliśmy, szef Jaad Associates wciąż obiecywał. Po miesiącu pracy nadal nie było - opowiada Irmina Krawczyk, matka Jacka. On sam znalazł potem inną pracę - w Czechach. Dał mamie upoważnienie do reprezentowania go w tej sprawie. - Nie zapewnialiśmy, kiedy nastąpi wyjazd - twierdzi Datti Adamu, prezes Jaad Associates sp. z o.o. - Do lutego 2007 r. łódzka firma nie miała zgłoszeń od pracodawców w Holandii. Ale uczestnicy byli na bieżąco informowani o powodach zwłoki. W kwietniu sprawa trafiła do policji. Miesiąc później lubelska prokuratura sprawę umorzyła \"wobec braku znamion czynu zabronionego”. - Dla mnie to duże pieniądze. Chodziłam po ich zwrot. Po pół roku prezes Adamu obiecał, że odda. Nie zrobił tego do dzisiaj - dodaje I. Krawczyk. Pieniędzy nie odzyskał, bo... się nie zgłosił. Prezes Adamu dmucha na zimne. - Minął prawie rok, a ja nie otrzymałem od Jacka Krawczyka pisemnej rezygnacji z udziału w programie - mówi. - Mógłby złożyć ją osobiście czy listownie. Wstępnie wystarczyłoby, gdyby zadzwonił. Nikt też nie pokazał mi dotąd jego pełnomocnictwa. Muszę przestrzegać zapisów w umowie. ...a jak się zgłosi, to... też nie odzyska Jacek Krawczyk ma nikłe szanse na odzyskanie wpłaconych pieniędzy. Punkt 16 umowy wyraźnie określa, że: \"Rezygnacja z kursu przyjmowana jest tylko w formie pisemnej. Wpisowe nie podlega zwrotowi.” Z dalszej treści tego punktu wynika, że skutkiem rezygnacji z kursu jest przepadek określonej procentowo wysokości pełnej kwoty, \"jednak nie mniej niż przedpłata”. Jacek Krawczyk zawarł jednak umowę z nieistniejącą już firmą. - Study Travel Biuro Usług Edukacyjnych Anna Kaczorowska w Łodzi zostało 30 września 2006 roku wykreślone z ewidencji działalności gospodarczej prowadzonej przez prezydenta miasta Łódź - informuje Wanda Jadczak, inspektor referatu handlu, usług i rolnictwa Urzędu Miasta Łódź, Delegatura Łódź-Górna. Jaad Associates podpisało umowę ze Study Travel Biuro Usług Edukacyjnych 22 kwietnia 2006 r. O wykreśleniu łódzkiej firmy z ewidencji Datti Adamu nic nie wie. Ustaliliśmy, że pod adresem, pod którym mieściło się kiedyś Study Travel Biuro Usług Edukacyjnych Anna Kaczorowska w Łodzi, ma teraz swą siedzibę Study.Travel.pl Europejskie Centrum Kształcenia Językowego i Zawodowego. Wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z nim telefonicznie. Bezskutecznie. W jednym przypadku tak my, jak i poproszony o pomoc pracownik Błękitnej Linii 9393 TP SA, usłyszeliśmy \"nie ma takiego numeru”. Pod trzema innymi numerami włącza się automatyczna sekretarka informująca, że: \"dodzwonili się państwo do Biura Wyjazdów Językowych Study Travel”. Kłopoty z połączeniem tłumaczyć ma zapewne uwaga znajdująca się pod ramką z danymi teleadresowymi firmy na internetowej stronie www.study.com.pl/: \"w niektórych okresach nie wszystkie kanały kontaktu są aktywne”. Na wysłany do Study Travel mail z prośbą o kontakt otrzymaliśmy odpowiedź: \"Dziękujemy za zainteresowanie naszą firmą. Nie wszystkie kanały komunikacji są aktywne w poszczególnych okresach. Wszystkie informacje nt. naszej organizacji znajdują się na naszych stronach internetowych. Joanna Fijałkowska, language travel consultant”. Odpowiedzią na ponowną prośbę o kontakt była głucha cisza. Co wolno, a czego nie wolno agencjom zatrudnienia zajmującym się rekrutacją Polaków do pracy za granicą, określa ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (DzU z 2004 r. nr 99, poz. 1001). Agencja powinna mieć umowę z zagranicznym pracodawcą i kierować werbowanych pracowników bezpośrednio do niego. Jeśli kieruje ich do innej agencji - jest to działanie niezgodne z prawem. Pośrednictwo dla osób poszukujących zatrudnienia za granicą jest w zasadzie bezpłatne. Są jednak wyjątki. Od osób wysyłanych do pracy za granicą agencje mogą pobierać opłaty tylko w wysokości faktycznie poniesionych kosztów, np. na dojazd i powrót, uzyskania wizy, opłat za badania lekarskie itp.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama