Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z garnizonu wyparowały pieniądze?

Pracownicy Wojskowej Administracji Koszar w Lublinie upominają się o kilkaset tysięcy złotych. Twierdzą, że pieniądze trafiły poza jednostkę.
Na przełomie marca i kwietnia 2002 r. trzy jednostki lubelskiej WAK połączono w jedną. Zajmujący się dbaniem o czystość i remontami obiektów wojskowych pracownicy z ul. Kruczkowskiego i al. Racławickich mieli się przenieść do centrali na Majdanek. Ponad 50 osób otrzymało wtedy wypowiedzenia z pracy. W połowie marca przyjęli propozycję pracy w jednostce na Majdanku. - Przez to musiała się zmienić kategoria naszego zaszeregowania. Co oznaczało obniżenie pensji o 200 zł - mówi jeden z pracowników WAK. - Potem dowiedzieliśmy się, że wcale nie musiało do tego dojść - dodaje inny. - Bo nasi nowi przełożeni dostali rozkaz przejęcia osób zatrudnionych w jednostkach przy Kruczkowskiego i al. Racławickich na dotychczasowych warunkach. Pracownicy zaczęli więc kierować sprawy do sądu o przyznanie należnych im różnic. Sprawa jednego z nich zakończyła się w minioną środę. - Zawarliśmy ugodę - mówi. - Wojsko wypłaci mi 1,8 tys. zł. Ale to tylko część tego, co mi się należy. Janusz Boroś odszedł z WAK-u w listopadzie zeszłego roku. Też złożył doniesienie do prokuratury. - Nie mam nic do stracenia - tłumaczy. - Wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające - mówi płk Przemysław Dudzik, wojskowy prokurator garnizonowy w Lublinie. - Chcemy sprawdzić wszystkie aspekty złożonego zawiadomienia, dotrzeć do świadków i dokumentów. Zdaniem byłych i obecnych pracowników WAK należne im pieniądze - łącznie ok. 700 tys. zł - \"wyprowadzono z jednostki”. - Nasi przełożeni pokazali w sądzie potwierdzenie odbioru rzekomego wyrównania z podrobionymi naszymi podpisami - mówi jeden z nich. W sprawie sfałszowania podpisów cztery osoby skierowały doniesienie do lubelskiej prokuratury. Ta w grudniu ub. roku umorzyła dochodzenie z powodu niewykrycia sprawcy przestępstwa. Lubelski garnizon niczego nie chce komentować. Odsyła do Ministerstwa Obrony Narodowej. MON odpisał nam wczoraj. - \"Wszystkie aktualnie podnoszone przez pracowników zarzuty, które dotyczą rozformowania WAK w Lublinie i ustalenia wysokości wynagrodzenia, zostały rozstrzygnięte w prawomocnie zakończonych sprawach przez sądy cywilne” - czytamy w odpowiedzi resortu. W niektórych przypadkach sądy oddaliły roszczenia pracowników, w niektórych orzekły wypłatę należnych pieniędzy. Do zarzutów o \"wyprowadzeniu z lubelskiego garnizonu” pieniędzy MON się nie odnosi. Do sprawy wrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama