Zreperuję ząbek (w zamku)
Rozmowa dnia z Sylwestrem Studzińskim, który prowadzi zakład kaletniczo-szewski przy 1 Armii Wojska Polskiego
- 17.01.2008 17:15
- Pewnie, że się opłaca! Szczególnie dla mnie, bo ja z tego żyję.
- Na pierwszym miejscu są zdarte fleczki, potem zelówki, czubki, zepsute zamki. Większość butów, które klienci przynoszą do mojego zakładu,
to buty damskie, męskich jest zdecydowanie mniej.
- To zależy od tego czy mały czy duży i jak bardzo zniszczony jest obcas. Jak fleczek jest malutki to wymiana trwa kwadrans. Jak duży - to trzeba się trochę napracować.
- Nie, tego nie robię, bo to dość kosztowna usługa. Wiem, że w Warszawie można takie buty na miarę zamówić i kosztuje to około 2 tysięcy złotych.
- 99 procent zamków, które trafiają do zakładu, udaje się naprawić, bez
konieczności wymiany na nowy. Reperuję zamki nie tylko w butach, ale i torebkach, kurtkach, spodniach. Oprócz tego uzupełniam też oczka w paskach. Ale to zamki psują się ludziom bardzo często. Dla mnie to akurat dobrze.
Reklama
Komentarze