Coraz więcej trzeba zamykać
Rozmowa z Waldemarem Przewłoką, dorabiaczem kluczy z Puław
- 18.01.2008 18:00
- Wręcz przeciwnie. Złodziejstwo i draństwo nie zniknęło. Coraz więcej rzeczy trzeba zamykać na klucz. I dlatego mam pracę.
- Najczęściej trzeba je dorobić, bo się po prostu zgubiło. Najwięcej kluczy gubią dzieci. Ale czasami się też łamią. Zdarza się, że w samochodach szwankuje nie klucz, tylko sam zamek. Czasami w starych zużytych zamkach polonezów czy maluchów wystarczy włożyć cokolwiek i przekręcić, żeby otworzyć auto. Ale wcale nie zdarza się to często i nie jest to takie powszechne.
- Coraz więcej jest egzotycznych kluczy przywożonych z całej Europy. Wszędzie tam, gdzie ostatnio wyjeżdżają Polacy do pracy zdarza się, że trzeba je dorobić. Tymczasem na Zachodzie taka usługa może kosztować nawet 50-60 zł. U nas jest znacznie taniej i pewnie dlatego przy okazji przyjazdu do Polski ludzie dorabiają właśnie takie klucze.
- Kiedyś tak. Ale dzisiaj to już raczej niemożliwe. Ale np. poczta do swoich skrzynek stosuje chyba tylko ok. 40 rodzajów kluczy. Raz dostałem też paczkę kłódek od producenta, do których był jeden klucz.
Reklama
Komentarze