Reklama
Zarabiamy nie tylko na wodzie
Rozmowa z Andrzejem Kozłowskim, dyrektorem ds. sprzedaży i marketingu Uzdrowiska Nałęczów
- 23.01.2008 20:26
- To fenomen. Do niedawna mieliśmy otwarte od godz. 10 do 20, dzisiaj od godz. 8 do 23 i stoją kolejki nawet na te ostatnie wejścia. Niemal nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich chętnych. Przepustowość basenu to 70 osób. Jeśli więcej, to będzie tłok.
- Tak robimy. Od poniedziałku do piątku rano przychodzą kuracjusze sanatoriów i ambulatoryjni. Rano przyjeżdżają i korzystają bezpłatnie z basenów wszystkie dzieci z miasta i gminy.
- Zarabiamy, zarabiamy - w odróżnieniu od wielu innych basenów. W sezonie zysk ze sprzedaży karnetów wyniósł ok. 600 tys. zł. Ale to nie był zysk tylko z \"wody”, a z całej infrastruktury - barku, kręgielni, grilla, sauny etc. Basen to jeden z elementów kompleksu, choć bardzo ważny. Stawiamy na szeroką ofertę dla klientów i na nowoczesność. Tu spędzają rodzinne popołudnia goście przyjeżdżający z Lublina i Puław.
- Nie ma u nas takiego odstraszacza i nie wierzę, że gdzieś jest.
- Nic podobnego. Stosujemy najbardziej nowoczesną technologię niemiecką bez użycia szufli chloru. Mamy filtry najnowszej generacji, przez które trzy razy na dobę przepuszczana jest cała woda. Jesteśmy pod stałym nadzorem sanepidu, a sprzątanie odbywa się bez przerwy 24 godziny na dobę. Przychodzą tu rodziny z dziećmi i wymagają jakości i czystości.
Reklama
Komentarze