Miasto bez prądu? Jakoś to będzie
Rozmowa dnia z Jarosławem Grządką, kierownikiem Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego
- 08.04.2008 19:47
- Nie wiem, jak dokładnie wygląda doprowadzenie zasilania do miasta. Ale zawsze, oprócz głównego źródła zasilania, są też źródła zastępcze, w Szczecinie stało się tak, że zostały odcięte wszystkie. I można to sobie wyobrazić także w Lublinie.
- Szpitale posiadają własne agregaty prądotwórcze i ujęcia wody, więc zagrożenia dla życia pacjentów by nie było. Co do dostaw wody, to MPWiK wyposażony jest w agregaty.
- Dokładnie nie wiem, bo pod koniec roku zakupiony został duży agregat. Zapewne w niektórych dzielnicach byłyby problemy.
- LPEC może dostarczać ciepłą wodę do kranów, jeśli będzie miał zimną, bo ciepłownie mogą ją ogrzewać nawet bez prądu. Problem jest z centralnym ogrzewaniem, bo LPEC nie ma źródeł zasilania na węzłach ciepłowniczych, których jest półtora tysiąca. W razie mrozów trzeba by awaryjnie zasilać węzły, podłączając je do agregatów, które trzeba by ściągać z całego województwa i województw ościennych.
- Trudne pytanie. Myślę że nie. Nikt nie trzyma tylu agregatów, trzeba by je ściągać z firm i od straży pożarnej. Nie wiem ile takich agregatów można by zdobyć, bo my działamy tylko na terenie miasta.
- To już należy do MPK. W zastępstwie wyjechałyby autobusy.
- Nie. Konieczne byłyby starania o pozyskanie dodatkowych z miast ościennych, m.in. Świdnika i Puław.
- Nie, bo to jest w gestii MPK. Jeżeli sobie z tym nie poradzi, wtedy powoła się sztab kryzysowy.
Rozmawiał Dominik Smaga
Reklama
Komentarze