Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Wiadomości:

Magazyn

Chcę, żeby świat był bardziej ludzki

Chcę, żeby świat był bardziej ludzki

• Polska powojenna nie podobała się panu? – Ja żyłem w takiej Polsce, która nikomu normalnemu nie mogła się podobać. Świat był podzielony na dwa bloki. I to się wydawało nieodwracalne. 24.06.2004 15:52
DIALOGI NA DWIE NOGI

DIALOGI NA DWIE NOGI

• Jak ci leci? – Całkiem źle. • Przełożeni? – Się czepiają. • Prasa, radio? – Psy wieszają. • Coś im nie gra? – Coś ich złości. • Ty nie wiesz – co? – Stan trzeźwości. • Coś wypiłeś?! – Ani łyka! • To skąd te psy? – Polityka... • A podwładni? – Czasem golną. • Co ty na to? – „Pić nie wolno!” • Tak im mówisz? – Tak. Dokładnie! • Ale piją... – To nieładnie. • A co piją? – Wódkę, wino... • Wódka szkodzi. – Coś ty?! Glinom? –––––––––––- 24.06.2004 15:50
Słowa i bluzgi

Słowa i bluzgi

Żyjemy w dziwnych czasach, gdy słowa tracą wartość szybciej niż pieniądze. Jeszcze niedawno rolnicy oddawali pola w dzierżawę „na gębę”. Bez żadnych kwitów i podpisów udostępniali innym rolnikom kawałek swojego pola i inkasowali za to pieniądze. Słowo miało swoją wagę. Dziś podpisują dokumenty zapewniające, że za dostarczony towar otrzymają pieniądze. Podpisy nie znaczą jednak nic, tak jak nic nie dostają kontrahenci za dostarczone towary. Jak bowiem udowadniają nagrodzeni niedawno mistrzowie mowy polskiej, chodzi o to, aby mówić pięknie i mądrze. Gładkiej gadki słucha się bowiem z przyjemnością i nie wnika się w uczciwość słów. Ale tak jak kiepski pieniądz wypiera dobry – tak i w języku kiepskie słowa wciąż zyskują na znaczeniu. Nawet święte obietnice nic już nie znaczą. Ludzie ślubują sobie miłość, wierność i coś tam jeszcze, a potem beztrosko mówią sobie: pa! Niekoniecznie rozstając się na zawsze. Przeciwnie – czasem żyją sobie w grzesznym, ale korzystnym finansowo konkubinacie. Bo gdy przydarzy się jakieś potomstwo, to panna, czy rozwódka z dzieckiem nie jest już piętnowana za urodzenie bękarta. To nieprzyjemne słowo zostało wyrugowane z naszego pięknego języka. Są tylko samotne matki i ich dzieciaczki wymuszające jałmużnę. Polityczna poprawność zakazuje jednak używania słowa jałmużna i innych określeń uważanych za nieprzyjemne. Z naszego życia zniknęły więc nie tylko bękarty, ale także kuternogi, garbusy, kretyni i idioci. Nawet kuchty zastąpione zostały specjalistkami żywienia, ciecie – ochroniarzami, a handlarze – akwizytorami. Ludzie cenią się coraz bardziej. Często zadufani w swoją kulturę pozwalają sobie na ordynarne bluzgi, zakładając widocznie, że przekleństwo nie może ich skalać. Łatwo to zauważyć, gdy zajrzy się na jakieś internetowe forum, gdzie wulgaryzmy są na porządku dziennym. A jak wynika ze statystyk, internauci są najbardziej wykształconą częścią społeczeństwa. Widać jednak, że zwiększenie liczby utytułowanej naukowo części społeczeństwa, nie przekłada się na rozwój kultury. Chamiejemy w zatrważającym tempie i jak tak dalej pójdzie, zamiast mistrzów mowy polskiej, potrzebni nam będą cenzorzy. 24.06.2004 15:49
Wybory na boisku

Wybory na boisku

24.06.2004 15:45
Nie ma jak u taty!

Nie ma jak u taty!

W trzecią niedzielę czerwca w USA, a u nas 23 dnia tego miesiąca – tatusiowie dostają prezenty, a przynajmniej życzenia. U nas bowiem nie jest to nadal uroczystość tak popularna jak Dzień Dziecka czy Matki. A powinna – bo bez ojca nie ma życia! 18.06.2004 18:01
Pod napięciem i pod wpływem

Pod napięciem i pod wpływem

Skatowanego studenta opłakiwało wielu lublinian. Jak to się mogło stać, dlaczego, kto jest winien? - zastanawiali się ludzie. Ale to nie wszystko. Bo jak mogło dojść do tego, że w czasie nadawanego w minioną niedzielę programu telewizyjnego o śmierci Radka, widzowie z całej Polski mogli usłyszeć... głośne śmiechy?! 18.06.2004 17:56
Polska Szwajcaria nad Bystrzycą

Polska Szwajcaria nad Bystrzycą

O siódmej rano Anna Chrząstowska bierze na ręce figurkę św. Jana Nepomucena, wynosi z domu i wędruje do podworskiej kapliczki. Ustawia Nepomuka, który do wieczora będzie strzegł mieszkańców gminy Strzyżewice. Około dwudziestej pierwszej znów zaniesie go do domu. Po co? - Żeby go w nocy ktoś nie ukradł. Tak się wymieniamy: on pilnuje nas w dzień, ja jego w nocy - śmieje się Chrząstowska 18.06.2004 17:41
W klinice starych mebli

W klinice starych mebli

Ma obcięty palec u prawej ręki. Jak wielu w tym zawodzie. Ale mówi, że nie zamieniłby go na inny. Nawet teraz, gdy tak pięknie na dworze, a tu trzeba stać na zimnym betonie, wdychać opary trucizny i przecierać rzęsy, na których osiadają drobinki szlifowanego drewna. Polska pogalopowała do unii, ale tu czas się zatrzymał. Tu ciągle niezastąpione jest dłuto i szmatka nasączona politurą 18.06.2004 17:32
Śmierć Radka w telewizorze

Śmierć Radka w telewizorze

d Skatowanego studenta opłakiwało wielu lublinian. Jak to się mogło stać?, dlaczego?, kto jest winien? - zastanawiali się ludzie. Ale to nie wszystko. Bo jak mogło dojść do tego, że wczasie nadawanego w minioną niedzielę programu telewizyjnego o śmierci Radka, widzowie z całej Polski mogli usłyszeć... głośne śmiechy?! 17.06.2004 11:44
Polska Szwajcaria nad Bystrzycą

Polska Szwajcaria nad Bystrzycą

d O siódmej rano Anna Chrząstowska bierze na ręce figurkę św. Jana Nepomucena, wynosi z domu i wędruje do podworskiej kapliczki. Ustawia Nepomuka, który do wieczora będzie strzegł mieszkańców gminy Strzyżewice. Około dwudziestej pierwszej znów zaniesie go do domu. Po co? – Żeby go w nocy ktoś nie ukradł. Tak się wymieniamy: on pilnuje nas w dzień, ja jego w nocy – śmieje się Chrząstowska. 17.06.2004 11:41
Ząb pod sąd

Ząb pod sąd

d Dwa lata chodzenia po lekarzach, pobyt w szpitalu, zabiegi chirurgiczne, masa zdjęć rentgenowskich, antybiotyków, wydanych pieniędzy i zjedzonych nerwów – Kamila Frankiewicz mówi, że tym zakończyło się dla niej usunięcie zęba. Rzekomy sprawca jej nieszczęść, dr Grażyna Maślanko, czuje się prześladowana bez powodu: – Nie popełniłam błędu. Mało tego: dałam więcej, niż lekarz powinien dać pacjentowi 17.06.2004 11:40
W klinice starych mebli

W klinice starych mebli

d Ma obcięty palec u prawej ręki. Jak wielu w tym zawodzie. Ale mówi, że nie zamieniłby go na inny. Nawet teraz, gdy tak pięknie na dworze, a tu trzeba stać na zimnym betonie, wdychać opary trucizny i przecierać rzęsy, na których osiadają drobinki szlifowanego drewna. Polska pogalopowała do unii, ale tu czas się zatrzymał. Tu ciągle niezastąpione jest dłuto i szmatka nasączona politurą. 17.06.2004 11:37

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama