Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kurczuk: Nie było mowy o korupcji

33 zarzuty wręczenia i proponowania łapówek usłyszał wczoraj we wrocławskiej prokuraturze były prezes klubu Waldemar P. Przyznał się do wszystkich. Dziś przed prokuratorem stanie były trener Motoru Jerzy K.
Jerzy K. został zatrzymany wczoraj rano w Puławach, gdzie jest trenerem Wisły. Usłyszy zarzuty dotyczące sezonu 2004/2005, kiedy trenował Motor Lublin. - Kilkadziesiąt, w sprawie korupcji - mówi Edward Zalewski z Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. - Jeśli zarzuty się potwierdzą, nasze decyzje będą stanowcze - podkreśla Andrzej Śliwa, prezes Wisły. - Ale do czasu wyjaśnienia sprawy nie przewidujemy zmiany trenera. Za to wczoraj aż 33 zarzuty usłyszał zatrzymany we wtorek Waldemar P., były prezes Motoru Lublin. - Dotyczą wręczania i proponowała korzyści majątkowych w zamian za korzystny wynik meczów, na łączną kwotę 100 tys. zł - wyjaśnia Zalewski. - Waldemar P. przyznał się do wszystkiego i złożył obszerne wyjaśnienia. W całej aferze piłkarskiej więcej zarzutów (ponad 50) prokuratura postawiła tylko Ryszardowi F. - słynnemu \"Fryzjerowi”. Waldemar P. miał wczoraj wieczorem wyjść na wolność po wpłaceniu 15 tys. zł poręczenia. Nie wiadomo, czy zachowa pracę w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie jest wicedyrektorem Departamentu Kultury, Edukacji i Sportu. - W czwartek poprosimy prokuraturę o informację w tej sprawie - mówi Leszek Burakowski, sekretarz województwa. - Ocenimy z prawnikami, czy mamy do czynienia z jaskrawym naruszeniem prawa. Waldemar P. nie został aresztowany, ale z drugiej strony przyznał się do zarzucanych czynów. Zarzuty dotyczą sezonów 2003/2004 i 2004/2005. Waldemar P. był wtedy prezesem Motoru, a trenerami kolejno: Roman D., Grzegorz Komor, znowu Roman D. i Jerzy K. - Zajmowałem się tylko sprawami sportowymi - przekonuje Komor. • Śpi pan teraz spokojnie? - Jak najbardziej - ucina trener. Szefem Rady Patronackiej Motoru, która zajmowała się m.in. pozyskiwaniem sponsorów był wtedy Grzegorz Kurczuk z SLD. - Tam nie było ani warunków finansowych ani przyzwolenia na takie rzeczy - podkreśla Kurczuk. - Zwłaszcza z racji na moje poglądy w sprawie korupcji i stanowisko, które wtedy zajmowałem (minister sprawiedliwości w latach 2002-2004 - przyp. red.). - Byłbym ostatnim idiotą, gdybym sobie na to pozwolił - dodaje Kurczuk. Obecny zarząd Motoru wydał wczoraj oświadczenie: Deklarujemy, iż wszelkie osoby, którym dowiedzione zostanie uczestnictwo w korupcyjnym procederze, zostaną dożywotnio pozbawione członkostwa w LKP Motor. Nieoficjalnie wiadomo, że w sprawie szykują się kolejne zatrzymania. (art, rp)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama