Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szpital przy al. Kraśnickiej oszczędza na pielęgniarkach

Dyrektor szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej w Lublinie przyznał wczoraj, że obniżki płac lekarzy są mniejsze niż pozostałych grup zawodowych. Upiera się, że wszystkie związki o tym wiedziały.
W połowie stycznia wszystkie związki zawodowe zgodziły się na obniżkę wynagrodzeń o 15 procent. Był to warunek wprowadzenia w życie planu naprawczego szpitala, którego dług przekroczył już 100 mln zł. W przeciwnym razie placówce groziła likwidacja. We wtorek okazało się, że dyrektor zawarł oddzielne porozumienie z lekarzami, gwarantujące im dodatki finansowe (średnio po 600 zł), przez co tracą mniej lub wcale. Rozpętała się burza. Czy rzeczywiście wszyscy stracili po 15 proc.? - pytali wczoraj dziennikarze na konferencji prasowej w szpitalu. - Nie udało się znaleźć złotego środka. Niektórzy, np. lekarze, straciliby nawet 40 procent wynagrodzenia, stąd są dodatki - mówił Ryszard Śmiech, dyrektor szpitala. Jak to możliwe? - Lekarze oprócz podstawowego wynagrodzenia dostają pieniądze za dyżury czy dodatki funkcyjne. Obniżka każdej z tych składowych oznaczałaby dla nich w sumie dużo wyższą niż 15-proc. obniżkę. Dlatego wprowadzono dodatki rekompensujące. W praktyce wygląda to tak, że pielęgniarka straci około 300 zł miesięcznie w stosunku do zeszłego roku. A lekarz, który nie bierze dyżurów, straci około 100 zł. Medyk biorący dodatkowe dyżury, niewiele więcej. Np. przy wypracowaniu tzw. drugiego etatu dyżurami, kolejne 100 zł. Ilu lekarzy odczuje obniżkę? - Na 245 zatrudnionych w szpitalu około 120 będzie miało obniżone pensje o kilka procent - mówi Śmiech. - Po uwzględnieniu dodatku. Śmiech nadal twierdzi, że porozumienie było znane wszystkim związkom. - Nic nie wiedzieliśmy, czekamy na wyjaśnienia od marszałka i dyrekcji - mówi Mariola Orłowska, przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych w szpitalu przy alei Kraśnickiej. - Chcemy, aby nam pokazano, o ile faktycznie będą obniżone pensje, komu i na jakich zasadach. Co na to wszystko wicemarszałek Arkadiusz Bratkowski, odpowiedzialny za służbę zdrowia? - Mnie nie interesuje, ile będzie zarabiał jeden lekarzy czy inna pielęgniarka. Ważne, aby wynik końcowy się zgadzał. Związki zawodowe spotykają się dzisiaj z dyrekcją.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama