Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lesbijki i geje zrobią w Lublinie walentynki

Pierwsza na wschód od Wisły organizacja gejowska powstaje w Lublinie. Młodzi działacze chcą uruchomić telefon zaufania i punkt porad psychologicznych. A zaczynają od imprezy walentynkowej.
- Ze statystyk wynika, że na dwumilionowej Lubelszczyźnie żyje 100 tys. gejów i lesbijek. Gdyby założyli własne miasto, to byłoby drugim pod względem wielkości w całym regionie - ocenia Robert Biedroń, szef Kampanii Przeciw Homofobii. - Dużo wcześniej myśleliśmy o otworzeniu oddziału w Lublinie. Ludzie zgłaszali się od dawna, ale brakowało kogoś, kto będzie mógł tym wszystkim pokierować. Przełom nastąpił pod koniec stycznia, gdy do Lublina przyjechali przedstawiciele zaprzyjaźnionej z Lubelszczyzną holenderskiej prowincji Gelderland, którzy postanowili pomóc w założeniu organizacji. Wiadomość o spotkaniu przekazywana była pocztą pantoflową. - Żeby nikt nie zakłócił przebiegu spotkania - wyjaśnia Biedroń. - Przyszło kilkadziesiąt osób. Postanowiliśmy działać - zdradza Magdalena Łuczyn, która kieruje tworzącą się w Lublinie grupą KPH. - Chcielibyśmy uruchomić punkt psychologiczny i telefon zaufania. Ale na to trzeba czasu i pieniędzy. Teraz można się z nami kontaktować e-mailem (lublin@kph.org.pl), nie odmówimy wsparcia. - Dobrze, że taka organizacja powstaje - mówi Krzysiek, gej z Lublina. Nazwiska nie chce podać. O jego orientacji wiedzą tylko bliscy znajomi, rodzina jeszcze nie. - Oby tylko udało jej się obalić paskudne stereotypy na nasz temat - dodaje. - Takich stereotypów jest mnóstwo. Choćby taki, że geje to tylko seks i to analny oraz rozwiązłość. A przecież geje tak samo potrafią być wierni i tworzyć sycące emocjonalnie związki - twierdzi Łuczyn. - Z tych mitów rodzi się agresja. Jeden z naszych działaczy, który jest jawnym gejem, chodzi z pałką i gazem. Jak ktoś się nie ujawnia, to żyje spokojnie, tyle że w hipokryzji. Lubelska KPH na razie nie ma nawet siedziby. Gościnnie korzysta z pomieszczeń stowarzyszenia Homo Faber zajmującego się m.in. problemami praw człowieka. - Mamy własny lokal. Nieduży, ale wystarczający, by grupa osób spotkała się raz na tydzień. Nie mieliśmy żadnych oporów - zapewnia Piotr Choroś, szef stowarzyszenia. Swą działalność KPH rozpocznie w klubie Tektura sobotnią imprezą walentynkową dla osób homo-, bi- i transseksualnych. Wcześniej działacze mają rozdawać w śródmieściu ulotki nawołujące do tolerancji dla ludzi o odmiennej orientacji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama