Reklama
Nie chcą nowych krzewów, bo boją się złodziei
Przeciw sadzeniu krzewów w wąwozie przy ul. Jana Pawła II zaprotestował oficjalnie zarząd dzielnicy Czuby Południowe. Autorów pisma poparł komendant Komisariatu VII Policji, który twierdzi, że... w krzakach mogą kryć się złodzieje, którzy będą wypatrywać mieszkań do włamania.
- 09.02.2009 19:25
Sprawa dotyczy zbocza wąwozu koło strzeżonego parkingu przy ul. Jana Pawła II naprzeciw os. Łęgi. O tym miejscu głośno jest już po raz drugi. Wcześniej robotnicy budujący na polecenie miasta nowy park Czuby wycinali zdrowe drzewa tylko dlatego że nie pasowały do projektu parku, który przewidywał inną zieleń. Teraz w pobliżu tego miejsca ogrodnicy sadzą krzewy. I nie wszystkim się to podoba.
- Krzewy są gęsto sadzone i to obok ścieżek. Nawet jak w nowym parku alejek nie będzie, to i tak mieszkańcy będą sobie skracać drogę - mówi Witold Grabarczuk, przewodniczący zarządu dzielnicy Czuby Południowe. - Przecież tam się będą gromadzili różni pijaczkowie zaczepiający przechodniów - dodaje.
Dzielnicowi działacze z Czubów poszukali wsparcia w miejscowym komisariacie. A policjanci ich nie zawiedli.
\"Komisariat VII Policji popiera Państwa w staraniach o zweryfikowanie planu nasadzeń, gdyż mogą one w przyszłości stworzyć realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców naszego osiedla” - czytamy w piśmie Pawła Paździora, komendanta \"siódemki”. \"Z praktyki wynika, iż gęsto zasadzone krzewy w okolicach miejsc często uczęszczanych mogą być wykorzystywane przez osoby popełniające przestępstwa” - twierdzi komendant. I nie chodzi mu tylko o rozboje: \"Gęsto zasadzone krzewy mogą być wykorzystywane do obserwacji bloków mieszkalnych, a następnie do kradzieży z włamaniem [do] upatrzonych mieszkań”.
Zarząd dzielnicy wystosował oficjalny protest do Ratusza. - Pierwszy raz słyszę o problemie, nie dostaliśmy jeszcze tego pisma - mówi Joanna Oniszko z Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. O zarzutach mieszkańców nie chce rozmawiać. - Nie jestem upoważniona.
Zdziwieni są też urzędnicy z Wydziału Inwestycji, który nadzoruje budowę pobliskiego parku. - Projekt nasadzeń był już uzgadniany na specjalnym zebraniu, na którym byli miejscy radni, radni dzielnicy, proboszczowie parafii i nie wiem, kto jeszcze - mówi Waldemar Szulc, pracownik wydziału. - Nie możemy ciągle zmieniać koncepcji, bo to też kosztuje.
Reklama
Komentarze