Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Krzysztof, córka Waldemara

Odszkodowania za straty moralne domaga się od lubelskiej Straży Miejskiej jeden z mieszkańców Lublina. Wypisując mandat za złe parkowanie, strażnik napisał, że pan Krzysztof jest nie synem, ale… \"córką” swojego ojca.
Felerny mandat został wystawiony pod koniec października ub. roku. Pan Krzysztof zaparkował niezgodnie z przepisami obok sądu przy ul. Wallenroda. - Byłem tam służbowo, dlatego po powrocie do miejsca pracy musiałem pokazać mandat i wyjaśnić całe zajście - tłumaczy. - Wtedy zauważono wpis na druku, że jestem \"córką” Waldemara - opowiada mężczyzna. - To wywołało burzę śmiechu i uszczypliwych dowcipów. Zostałem ośmieszony i upokorzony przez moich współpracowników. Za straty moralne i psychiczne pan Krzysztof zażądał od lubelskiej Straży Miejskiej zadośćuczynienia w wysokości 1,5 tys. zł. - Takie wypisanie mandatu naraziło mnie na nieprzyjemności, ośmieszyło i upokorzyło, co naruszyło mogą godność osobistą, a związany z tym stres odbił się na moim zdrowiu. Kilka dni później odpisał mu zastępca komendanta Straży Edward Cios: Strażnicy miejscy zostali uczuleni na rzetelne wypełnianie mandatów karnych. Jednocześnie proszę przyjąć przeprosiny za nieprzyjemności, na które został Pan narażony w wyniku omyłkowo wpisanej litery w rubryce mandatu przez funkcjonariusza Straży Miejskiej. Panu Krzysztofowi to nie wystarczyło. - Nie domagałem się przeprosin ani uczulenia strażników, tylko rekompensaty poniesionych strat moralnych i fizycznych - tłumaczy lublinianin, który ponowił żądanie. I zagroził skierowaniem sprawy do sądu, jeśli nie otrzyma pieniędzy. Tym razem odpisał komendant główny lubelskiej Straży Waldemar Wieprzowski. - Informuję, że faktem sprawczym całej opisanej sytuacji było popełnienie przez Pana wykroczenia (…). Powyższy fakt nie uzasadnia, z prawnego punktu widzenia, domagania się odszkodowania. - Wyszło więc na to, że sam jestem sobie winien: gdybym nie zaparkował źle, to nie zostałbym \"córką” - żali się pan Krzysztof. Mężczyzna wysłał więc do strażników jeszcze jedno wezwanie do zapłaty. Jak podkreślił, ostateczne przed skierowaniem sprawy na drogę sądową. - Zainteresowana osoba została przez nas poinformowana, jak to wygląda z prawnego punktu widzenia - mówi Robert Gogola, rzecznik lubelskiej straży. - Dla nas sprawa została zakończona, o czym poinformowaliśmy zainteresowanego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama