Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jak złomiarze kradli czołgi - ujawniamy kulisy kradzieży dekady(wideo, zdjęcia)

Trzeba dysponować lawetami i 60-tonowym dźwigiem. Dobrze też oszukać leśniczego. Po spełnieniu tych warunków można już wywozić czołgi z poligonu w Jagodnem koło Łukowa.
- We wtorek przyszło do mnie dwóch mężczyzn. Powiedzieli, że mają do sprzedania kilka czołgów - opowiada Paweł Polak, właściciel skupu złomu przy ul. Krochmalnej w Lublinie. - Byłem zainteresowany. Pod warunkiem, że pokażą faktury zakupu sprzętu od wojska. Wcześniej mężczyźni zamówili 60-tonowy dźwig i cztery samochody z lawetami. - Nie miałem pojęcia, że nasz sprzęt posłuży do transportu kradzionego towaru - przekonuje Piotr Zając, szef firmy ZTE Lublin, która wynajęła auta. - Przecież nie będę wymagał dowodów zakupu każdego towaru, który mamy wieźć. We wtorek wieczorem konwój jechał już po czołgi. Cel? Poligon 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego w Jagodnem. To czterysta nieogrodzonych hektarów w samym środku Nadleśnictwa Łuków. - Praktycznie każdy może tam wjechać - mówi Tomasz Kruk, sekretarz gminy w Stoczku Łukowskim. Tylko podczas ćwiczeń drogi na poligon zamyka wojsko. Na co dzień terenu pilnuje jedynie kilku żołnierzy. Złodzieje nadjechali od strony Siedlec. - Konwój wjeżdżający do lasu zwrócił uwagę leśniczego - opowiada Andrzej Decka, zastępca nadleśniczego. - Zatrzymał auta. Usłyszał od kierowców, że jadą na poligon na mocy uzgodnień z wojskiem. Tak transport dotarł na tzw. pole robocze. To kilkadziesiąt hektarów, na których stoi kilkanaście czołgów, służących jako cele dla szkolących się pilotów. Złodzieje załadowali w nocy cztery i odjechali. Według naszych informacji, nie zawrócili, tylko ruszyli drogą przez poligon. A przy niej znajduje się wojskowa stróżówka. Musieli obok niej przejeżdżać. - W środę między godz. 9 a 10 dostaliśmy z poligonu zgłoszenie o kradzieży - informuje podinsp. Andrzej Biernacki z łukowskiej policji. Niedługo później policjanci z Radzynia Podl. zatrzymali jedną z lawet w miejscowości Biała. W tym samym czasie dźwig i trzy pozostałe lawety przyjechały do składu przy ul. Krochmalnej. - Gdy zaczęli zdejmować pierwszy czołg, zapytałem o dowód zakupu - tłumaczy Polak. - Mieli przywieźć fakturę, zanim zdejmą z kolejne. Wtedy zniknęli. A u mnie pojawiła się policja. Policjanci ustalili, że w kradzież są zamieszani dwaj mieszkańcy Lublina w wieku 25 i 35 lat: Marcin K. i Sylwester B. Najprawdopodobniej to oni zlecili wywiezienie czołgów. Zostali zatrzymani i dziś usłyszą zarzuty. Grozi im do pięciu lat więzienia. . .

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama