Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wyszkolenie policjanta nie ma więszego znaczenia

Rozmowa z Bartoszem Głowackim, instruktorem strzeleckim
Sąd uznał, że policjant z Chodla, który śmiertelnie postrzelił uciekającego motocyklistę, oddał nieprawidłowy strzał, bo za drugim razem trafił mężczyznę w tułów. Policjant strzelał z pistoletu maszynowego po raz pierwszy od ośmiu lat - napisaliśmy wczoraj. - Ile szkoleń potrzebuje policjant, żeby w takiej sytuacji trafić w koło lub okolice koła motocykla? - Taką celność to możemy oglądać co najwyżej na filmach. Strzelanie z broni maszynowej do celu w ruchu jest bardzo trudne. Jego efekt w dużej mierze jest loterią. Strzelam sportowo, jestem myśliwym, szkolę agentów ochrony i mogę powiedzieć, że stopień wyszkolenia nie miałby tu większego znaczenia. Nawet gdyby policjant nie wychodził ze strzelnicy, to strzeliłby niewiele lepiej. - Policjant nie strzelał z pistoletu maszynowego od lat. Miał tylko ćwiczenia z bronią noszoną na co dzień. - Ale też nie ma szkoleń ze strzelania do uciekających motocyklistów. Na strzelnicy jest tylko papierowa tarcza. Z broni maszynowej precyzyjnie można oddać tylko pierwszy strzał. Potem następuje automatycznie przeładowanie i lufa podrywana jest do góry. - Jak ze swego punktu widzenia ocenia pan oddanie strzału przez policjanta w Chodlu? - Nie znam dokładnie sprawy, ale myślę, że w takiej sytuacji nie można wymagać, że policjant będzie trafiał tylko w okolice koła oddalającego się motocykla. Poza technicznymi aspektami użycia broni ważne jest też to, że działał w stresie, broni musiał użyć bardzo szybko.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama