Po dwóch porażkach z rzędu drużyna trenera Łukasza Gieresza liczyła na pełną pulę. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem, bo już w drugiej minucie prowadzenie gospodarzom dał Dominik Skiba. Niestety, w pierwszej połowie mimo dobrej gry nie udało się poprawić wyniku.
A po przerwie zaczęły się schody, bo to przyjezdni przejęli inicjatywę. Z równowagi nie wytrąciła ich nawet szybka czerwona kartka. Zanim minął pierwszy kwadrans drugiej połowy, z boiska wyleciał Michał Rybus.
Moravia nadal grała swoje i w 77 minucie niespodziewanie doprowadziła do wyrównania. Dopiero wtedy Hetman się przebudził. Miejscowi ruszyli do ataku, mieli swoje sytuacje po stałych fragmentach gry, ale długo nie mogli zadać decydującego ciosu.
Aż do drugiej minuty doliczonego czasu gry. Wówczas bohaterem miejscowych został rezerwowy Damian Lepiarz, który zapewnił drużynie pełną pulę.
Opinie trenerów
– Gratulacje dla przeciwnika. Zwycięstwo odniesione w tak dramatycznych okolicznościach na pewno smakuje podwójnie. Ja mogę mieć tylko pretensje o początek spotkania. Znowu wchodzimy nieodpowiedzialnie tracimy bramkę, potem wkrada się nerwowość i nie potrafimy pokazać pełni swoich umiejętności. Dokonaliśmy w przerwie jednej zmiany, ale przeprowadziliśmy też rozmowy z zawodnikami. To przyniosło fajny efekt, zaczęliśmy dominować i tworzyć jakieś pozycje. Za chwilę dostaliśmy czerwoną kartkę. Nie chcę komentować decyzji sędziego, bo to nic nie zmieni. Mimo kartki dalej dominowaliśmy, a strzelona bramka dodała nam skrzydeł. Wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą. W końcówce rywale nas zepchnęli i nie udało się wybronić ostatniego stałego fragmentu gry – mówi Marcin Kołodziejczyk, trener Moravii.
Zamościanie cieszyli się przede wszystkim z wyniku.
– Cel nadrzędny został osiągnięty. Długo jesteśmy w piłce i wiemy, że to jest budujące. Zespół podniósł wynik, a to nie jest łatwe w tej lidze. My jako sztab wzbranialiśmy w rozmowach z zawodnikami, żeby przedstawiać rywala jako tylko beniaminka lub klubu, który jest mały. Patrząc z perspektwyy kibica wszyscy myśleli, że przyjedzie beniaminek. My wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo ciężkie zadanie. Nasza niezła dyspozycja na początku i bramka. Zrobiliśmy jednak tyle, żeby wynik podwyższyć i grać swobodniej. Druga połowa bardzo nerwowa z naszej strony, po czerwonej kartce bardzo słaba rekacja. Po przebiegu spotkania wynik jest w tym wszystkim najlepszym. Musimy wyciągać wnioski. Popełniamy proste błędy indywidualne i tracimy po tym bramki. Mamy przed sobą bardzo dużo pracy i na tym się skupimy. Wynik jest dobry, bardzo się cieszymy, ale czas się ocknąć i być konsekwentnym – wyjaśnia Łukasz Gieresz.
Hetman Zamość – Moravia Morawica 2:1 (1:0)
Bramki: Skiba (2), Lepiarz (90+2) – Żądło (77).
Hetman: Kot – Głaz, Szymala, Serdiuk, Ziętek, Bartoś, Sikora (71 Szczygieł), Górski (75 Yampol), Iwanek (46 Kraska), Skiba (Lepiarz), Rodriguez (90 Szatała).
Czerwona kartka: M. Rybus (Moravia, 58 min, za faul).

Komentarze