Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA, WIDEO

Legia walcząca do końca, Motor przegrał wygrany mecz

Ponad 100 minut grania, pięć goli i niesamowite zwroty akcji. Na koniec wielka radość Legii i smutek w Lublinie, bo Motor przegrał 2:3 mecz, który jeszcze w 90 minucie wydawał się niemożliwy do przegrania. Kibice "Wojskowych" po końcowym gwizdku mogli jednak po raz kolejny zaśpiewać "Legia walcząca do końca"

W pierwszej połowie z boiska długo wiało nudą. Nie brakowało przede wszystkim walki w środku pola. Było trochę przepychanek, fauli, ale długo piłkarze obu ekip kazali czekać na jakiekolwiek sytuacje.

Pierwsze poważne zagrożenie którejś z bramek pojawiło się dopiero po dwóch kwadransach. Gospodarze oddali dwa groźne strzały w jednej akcji. Ivo Rodrigues wygrał pojedynek w środku pola, zagrał do Kamila Lukoszka, a ten z prawej strony podał w pole karne do Fabio Ronaldo. Uderzenie Portugalczyka odbił bramkarz. Skrzydłowy nie dał jednak tak szybko za wygraną. Poszedł jeszcze za akcją. Rzucił się na piłkę i głową spróbował po raz drugi, ponownie świetnie spisał się jednak Otto Hindrich.

Motor miał jeszcze rzut rożny, ale po stałym fragmencie z groźną kontrą wyszła Legia. Michal Sevcik był przed szesnastką i wtedy zatrzymał go Jacques Ndiaye.

W 36 minucie Senegalczyk po podaniu górą od Karola Czubaka ładnie „zgasił” futbolówkę na kolanko i próbował odwdzięczyć się swojemu kapitanowi. Niestety, nie dograł dokładnie, piłkę odbił jeszcze obrońca, co spowodowało, że z groźnej akcji kompletnie nic nie wyszło.

Minęło 120 sekund i tym razem powinno być 0:1. Sevcik zagrał prostopadle w pole karne do Jana Kuchty, a ten w sytuacji sam na sam próbował zaskoczyć Gaspera Tratnika „podcinką”. Przerzucił piłkę nad bramkarzem, ale na szczęście i obok bramki.

W końcówce pierwszej połowy żółto-biało-niebiescy nie ustrzegli się poważnych błędów. Najpierw Tin Plavotić chciał zagrać do boku, do Filipa Lubereckiego. Zamiast do kolegi oddał jednak za darmo piłkę rywalom. Sevcik od razu posłał futbolówkę w pole karne do Kuchty. Ten miał problemy, żeby ją opanować, ale po chwili „wjechał” w niego Bartosz Bereszyński. Sędzia szybko wskazał na „wapno”, a VAR nie odwołał tej decyzji.

Mimo przeraźliwych gwizdów na Motor Lublin Arenie, Rafał Augustyniak nie dał się wyprowadzić z równowagi i pewnym strzałem dał „Wojskowym” prowadzenie. Po chwili mogło być jeszcze lepiej dla przyjezdnych. Ndiaye zaliczył stratę w szesnastce rywali, a ci ruszyli z kontrą. Sevcik świetnie rozrzucił grę na lewe skrzydło. Ruben Vinagre w ostatnim kontakcie za daleko wypuścił sobie jednak futbolówkę. Dzięki temu „Bereś” zdołał ją przejąć.

Niesamowite zwroty akcji po przerwie

Druga połowa? Długo nic wielkiego się nie działo. Aż tu nagle między 65, a 68 minutą Karol Czubak zdobył... dwa gole. Najpierw wyrównał po strzale głową, wykorzystując centrę Lukoszka. Po chwili świetną, indywidualną akcję przeprowadził Ndiaye, ale „Czubi” pokazał klasę, bo w trudnej sytuacji z zimną krwią uprzedził i obrońcę, i bramkarza.

W 79 minucie powinno być po zawodach. Ndiaye dopadł do Zorana Arsenicia na linii szesnastki, odebrał mu piłkę, dzięki czemu w doskonałej sytuacji znalazł się Makan Aiko. Niestety, Francuz przegrał pojedynek z Hindrichem.

Mimo zmarnowanej „setki” nic nie zapowiadało katastrofy. Sędzia dorzucił do drugiej połowy aż 13 minut. Była przerwa z powodu zadymienia boiska, a do tego inne ze względu na problemy techniczne arbitra. W piątej z dodatkowych minut Legia wyrównała po rzucie rożnym. I trzeba przyznać, że miała sporo szczęścia. Augustyniak uderzył głową, piłkę odbił Tratnik, za chwilę Czubak, a ostatecznie z najbliższej odległości do siatki wepchnął ją Jakub Żewłakow.

Dla młodziana to było pierwsze ligowe trafienie dla stołecznych. Jak się okazało nie ostatnie. W 101 minucie gry Rodrigues stracił piłkę przed swoim polem karnym na rzecz Bartosza Kapustki. Kapitan przyjezdnych dograł na prawo, a Ruben Vinagre podał wzdłuż bramki, gdzie wszystko wykończył... Żewłakow.

W następnej kolejce, już w piątek Lublinianie zagrają w Częstochowie z Rakowem.

Motor Lublin – Legia Warszawa 2:3 (0:1)

Bramki: Czubak (65, 68) – Augustyniak (45-z karnego), Żewłakow (90+5, 90+11).

Motor: Tratnik – Lukoszek (90+4 Santos), Bereszyński (90+4 Bartos), Meyer (61 Bourhane), Plavotić, Luberecki, Łęgowski (90+4 Simon), Rodrigues, Ndiaye, Czubak, Ronaldo (71 Aiko),

Legia: Hindrich – Chodyna, Piątkowski, Augustyniak, Arsenić (80 Reca), Vinagre, Sevcik (65 Adamski), Urbański (65 Arreiol), Kapustka, Szczepaniak (71 Żewłakow), Kuchta (71 Zjawiński).

Żółte kartki: Łęgowski – Kapustka, Żewłakow, Adamski.

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 15200.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama