Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pikieta pod konsulatem ukraińskim w Lublinie

Kilkunastu działaczy narodowych i mieszkańców Lublina chciało dzisiaj wręczyć konsulowi generalnemu Ukrainy petycję w sprawie upamiętnienia miejsc w których ukraińscy nacjonaliści mordowali Polaków. Ale nikt do nich nie wyszedł.
W sobotę mija 66 rocznica Krwawej Niedzieli na Wołyniu. Pikietujący zebrali się pod gmachem konsulatu przy ul. 3 Maja w Lublinie. Odmówili modlitwę, zapalili znicze, postawili tablicę z apelem do władz Ukrainy. - Odpowiadamy na prośbę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Chcemy żeby władze Ukrainy zgodziły się na upamiętnienie ludobójstwa. Nie potępiamy Ukraińców tylko zbrodnicze organizacja takie jak OUN i UPA - mówi Joanna Gątnicka, której męża rodzina pochodzi z kresów. Uczestnicy pikiety chcieli wręczyć petycję konsulowi. Jednak konsulat był zamknięty. Nikt do nich nie wyszedł. - Próbowaliśmy dodzwonić się do konsula, ale nikt nie odbierał telefonu. Petycję wyślemy pocztą - mówią. W 1943 roku ukraińscy nacjonaliści zabili 50 - 60 tys. Polaków (tak uzgodnili historycy, uczestnicy pikiety mówili o 120 - 150 tys. ofiar). W akcji odwetowej zginęło 20 tys. Ukraińców.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama