Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czy policjanci mogą bezczynnie przyglądać się napaści?

To było bezprawie, a policja nie jest bez winy. Tak o napaści kamienicznika na lokatorów mówią prawnicy. Pięcioosobowa rodzina została w zrujnowanym mieszkaniu bez okien i drzwi, bo właściciel chce ich siłą wyrzucić z domu.
Do dramatu doszło we wtorek rano. Grupa kilku mężczyzn wdarła się do mieszkania, zajmowanego przez rodzinę z trojgiem dzieci. Wyłamali drzwi i wszystkie okna. Właściciel domu chciał w ten sposób zmusić rodzinę do wyprowadzki. Ich umowa najmu wygasła trzy dni wcześniej. Państwo Mytykowie szukają nowego miejsca, nie zalegają z opłatami. Nie spodziewali się więc agresji ze strony właściciela domu. Zdaniem prawników, ten wdzierając się do mieszkania złamał prawo. – To była absolutna samowola – mówi prof. Henryk Cioch z Wydziału Prawa i Administracji UMCS. – Nie ma tu znaczenia, czy umowa obowiązuje, czy nie. Takie mamy prawo i trzeba je respektować. Właściciel nie może też niczego zniszczyć w mieszkaniu zajmowanym przez lokatorów. Rodzina wezwała policję. Funkcjonariusze ograniczyli się do krótkiej rozmowy z obiema stronami. Potem tylko przyglądali się dramatycznym scenom. Przedstawiciele Komendy Wojewódzkiej Policji twierdzą, że nie było podstaw do interwencji. Takie spory powinno się załatwiać na drodze cywilnej. – Bzdura – kwituje prof. Cioch. – Policjanci przez swoją bierność współuczestniczyli w przestępstwie. Mundurowi powinni mieć większą świadomość prawną niż przeciętny obywatel. Ten człowiek nie mógł wejść do mieszkania siłą i bez wyroku sądu nie może nikogo wyrzucić. Co do tego prawnicy są zgodni. W sprawie samego wtargnięcia do mieszkania opinie są podzielone. – To, co zrobił właściciel, w praktyce jest najszybszym sposobem na nakłonienie lokatorów do wyprowadzki – mówi Bartosz Głowacki z kancelarii Lex Generis. – Nie zachował się przyzwoicie, ale w końcu to jego lokal. Obie strony mają tu swoje racje. To wina niejasnych przepisów, które często doprowadzają do patowych sytuacji. Lokatorzy zgłosili się na policję. Zarzucili właścicielowi włamanie i naruszenie miru domowego. Zamierzają też poskarżyć się na bezczynność policjantów. Sprawa trafiła już do pełnomocnika lubelskiego komendanta wojewódzkiego ds. ochrony praw człowieka. – Mam zgłoszenie, czekam jeszcze na dokładny opis sprawy – mówi nadkom. Renata Kuc. – Zbierzemy relacje policjantów i poszkodowanych. Sprawdzimy, czy dopuszczono się błędów, a jeśli tak, to jakich. Przedstawię sprawę komendantowi wojewódzkiemu. Bezczynność policjantów bulwersuje także działaczy Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, która zajmuje się obroną praw lokatorów. – Mieliśmy już przypadki wyrzucania mebli, czy nawet zdejmowania dachu – mówi Jarosław Niemiec z KSS. – Za każdym razem policjanci kazali właścicielowi naprawić szkody i rozwiązać konflikt za pośrednictwem sądu. Widać w Lublinie obowiązuje inne prawo. Kamienicznik nie zamierza czekać na wyroki i chce sam pozbyć się lokatorów. Zapowiedział, że w czwartek wyrzuci ich siłą. Nie rozmawia z dziennikarzami.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama