Reklama
Skarbówka domaga się od byłego Polmosu Lublin 3 mln zł
Urząd Kontroli Skarbowej sprawdził rozliczenia podatkowe dawnego Polmosu Lublin, dziś działającego jako Stock Polska. Skarbówka domaga się od firmy, którą kiedyś kierował Janusz Palikot, około 3 milionów złotych.
- 27.09.2009 20:30
O sprawie pisze Newsweek. Dwumiesięczna kontrola Urzędu Kontroli Skarbowej uznała, że w 2003 r. Polmos zaniżył przychód o prawie pół miliona złotych i zawyżył koszty uzyskania przychodu o prawie 1,5 mln zł. Dlatego w sumie powinien dopłacić fiskusowi ok. 3 mln zł. Wówczas właścicielem spółki i jednocześnie jej prezesem był lubelski poseł Janusz Palikot.
Newsweek podaje, że Polmos w koszty wrzucił m.in. dwie pary butów dla prezesa za 671,95 zł, usługi kliniczne i kosmetyki o wartości 3 tys. zł, wycieczkę do jednego z narciarskich kurortów w Alpach (109 tys. zł) czy wyprawę na Kilimandżaro (24,5 tys. zł).
Przede wszystkim jednak skarbówka wytknęła byłemu Polmosowi, to że wydał 1,5 mln zł na wynagrodzenia dla konsultantów, którzy i tak doradzali firmie na mocy umowy zawartej ze spółką Jabłonna (należącą do Janusza Palikota). Kontrolerzy uznali, że Polmos płacił dwa razy za to samo.
Sam Palikot powiedział Newseekowi, że nic nie wie o tej sprawie. Dodał też, że przez ostatnie cztery lata w Sejmie pracował za darmo i w ten sposób zrezygnował z 460 tysięcy złotych wynagrodzenia, za co mógłby kupić tysiąc par butów.
Sprawą zajmowały się już polskie sądy, które podtrzymywały stanowisko kontrolerów skarbowych. Rozstrzygnąć ma ją jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny.
Reklama

Komentarze