Łódź obawia się kibiców Motoru. Policja i ochrona mobilizują siły przed meczem
Minimum 600 kibiców Motoru wyruszy dziś rano do Łodzi na I-ligowy mecz z Widzewem. Konwój wiozący fanów lubelskich piłkarzy będzie się składał z 13 autokarów.
- 26.03.2010 20:57
– Od organizatorów spotkania w Łodzi otrzymaliśmy 600 biletów, które już są opłacone i rozdane – powiedział jeden z kibiców. – Chętnych jest jednak znacznie więcej, dlatego w drogę prawdopodobnie uda się ponad 600 osób. Niektórzy liczą, że gospodarze jednak wpuszczą dodatkowych widzów. Jeżeli nie, będą czekali przed stadionem.
Fanów Motoru, wspieranych często przez zaprzyjaźnionych kibiców Śląska Wrocław, obawiają się działacze Widzewa. Dlatego zdecydowano o znacznym zwiększeniu liczebności sił porządkowych.
– Ochrona będzie w najwyższej gotowości i na mecz nie wejdzie nikt, kto nie spełni wymogów regulaminu stadionowego – skomentował Mateusz Cacek, wiceprezes Widzewa Łódź. – Na trybuny na pewno nie wpuścimy osób agresywnych, bez ważnego biletu czy pod wpływem alkoholu. Nasza ochrona jest pod tym względem bardzo rygorystyczna, a w związku z docierającymi sygnałami, będzie dodatkowo wzmocniona i na ewentualną agresję odpowie bardzo stanowczo. Przez ostatnie lata walczymy o bezpieczeństwo na naszym obiekcie i to z sukcesem.
Lubelskich kibiców będą pilnowali nie tylko ochroniarze, ale także policjanci, którzy zawsze towarzyszą konwojom autokarów. W drodze powrotnej z Ząbek, gdzie lubelscy piłkarze niedawno pokonali Dolcan, z czterema autobusami jechały przynajmniej dwa radiowozy. Na całej trasie były obstawione wjazdy do stacji benzynowych i zajazdów.
– W sobotę kibice także będą mieli swoich \"aniołów stróżów” – zapewnił Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. – Wiele wcześniejszych wydarzeń z udziałem \"szalikowców” każe dmuchać na zimne. Nigdy nie liczyliśmy kosztów takiej akcji, uznając, że i tak bezpieczeństwo jest najważniejsze. Na pewno trzeba liczyć dniówkę funkcjonariusza plus transport.
– W ubiegłym roku było nas w Łodzi trzystu i prawdę powiedziawszy, nawet gdybyśmy chcieli coś zrobić, to nie byliśmy w stanie, ponieważ organizatorzy skupiali na nas dużą uwagę – dodał sympatyk Motoru, pragnący zachować anonimowość.
– Nie sądzę, aby teraz było inaczej. Mam nadzieję, że nas też nikt nie sprowokuje.
Reklama
Komentarze