Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niemiec nie jest pewien, kto w Noc Kultury 2009 pobił rotarian

Przesłuchiwany w Lipsku przez niemieckiego policjanta Rudolf S. twierdził, że kamerę wyrywał mu Klaudiusz W. Dziś w sądzie w Lublinie wskazał na Jerzego K. A na koniec postanowił wycofać obydwa zeznania.
72-letni doradca gospodarczy z Niemiec jest jednym z głównych świadków oskarżenia w sprawie pobicia i napadu na delegację rotarian na Starym Mieście w Lublinie. Sprawa stała się głośna nie ze względu na poszkodowanych, ale jednego z oskarżonych. Gdy Jerzy K. trafił za kratki, jego matka protestowała przed prokuraturą. A adwokat zorganizował pierwszą w Lublinie konferencję prasową, na której przedstawiał linię obrony swego klienta. W nocy z 6 na 7 czerwca ub. roku Jerzy K. i Zbigniew Sz. byli na Starym Mieście w Lublinie. Ulice były pełne ludzi, bo trwała Noc Kultury. Poznali Klaudiusza W. Z jednej z restauracji wyszła kilkuosobowa grupa rotarian. Był w niej obywatel Niemiec i lubelski prokurator. Wtedy – twierdzi prokuratura – doszło próby obrabowania cudzoziemca i pobicia jednego z jego towarzyszy. Oskarżony o rozbój Jerzy K. przesiedział w areszcie osiem miesięcy. Dziś przed Sądem Rejonowym w Lublinie wraz ze Zbigniewem Sz. odpowiadał z wolnej stopy. Nie przyznali się do winy i twierdzili, że w bijatykę wdał się tylko Klaudiusz W. Tego mężczyzny nie było w sądzie. Jego sprawa, ze względu na stan zdrowia, jest rozpatrywana osobno. Do sądu przyjechał z Niemiec Rudolf S., jeden z głównych świadków oskarżenia. – Próbował mi wyrwać kamerę – opowiadał Niemiec, pokazując na Jerzego K. Cudzoziemiec opowiadał, że udało mu się przytrzymać urządzenie za pasek. I napastnik w końcu zostawił go w spokoju. Rudolf S. zeznawał już w tej sprawie w Lipsku. Pytany, kto go napadł pokazał na zdjęcie… Klaudiusza W. Dziś w ogniu pytań stwierdził, że nie jest pewien, kto na niego napadł. – Czy mogę wycofać obydwa zeznania? – stwierdził w końcu. Takiego rozwiązania prawo nie przewiduje. Cudzoziemiec będzie musiał przyjechać do Polski jeszcze raz. Na sali sądowej zobaczy wówczas Klaudiusza W. (er)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama