Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Strażacy z Chełma jeździli do dymiącego garnka

Coś się pali, przyjeżdżajcie – takie zgłoszenie w sobotę po południu odebrali strażacy z Chełma. Natychmiast ruszyli na ulicę I Armii Wojska Polskiego, skąd pochodziło wezwanie. Dymu na miejscu było rzeczywiście sporo, ale szybko ustalono, że nie doszło tutaj do pożaru.
– Ktoś po prostu zostawił na kuchence gazowej gotujące się jedzenie w garnku – wyjaśnił nam dzisiaj Maciej Piszczek, oficer dyżurny chełmskiej Straży Pożarnej. Działania jego kolegów po fachu ograniczyły się więc do odcięcia dopływu gazu i solidnym przewietrzeniu wszystkich pomieszczeń.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama