Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ul. Jezuicka: Kupili mieszkanie, ale nie mają prawa do kuchni i pokoju

Kupili mieszkanie, ale i tak nie są u siebie. Wszystko przez pomyłkę urzędników. Ci przyznają się do błędu, lecz nie potrafią szybko rozwiązać problemu. Lokatorzy szacują straty.
Mieszkanie przy ul. Jezuickiej w Lublinie mieści się w dwóch sąsiednich kamienicach i na dwóch działkach. Zofia i Ernest Drąg – dziesięć lat temu – kupili lokal od miasta. Problem w tym, że urzędnicy wpisali do aktu notarialnego tylko jedną działkę. W rezultacie, starsze małżeństwo nie ma dziś prawa do kuchni i pokoju. W myśl przepisów, są tylko najemcami. Dowiedzieli się o tym ponad rok temu, gdy sporna nieruchomość była już w rękach ratuszowej spółki Kamienice Miasta. – Spółka próbowała uzyskać nakaz eksmisji, ale przegrała w sądzie – mówi pani Justyna, synowa państwa Drągów. – Potem naliczyła opłaty za wynajem do trzech lat wstecz. Zimą straszyła odcięciem ogrzewania. Teraz jesteśmy niby na etapie szukania ugody, ale faktycznie urzędnicy nas zwodzą i przeciągają sprawę. W Kamienicach Miasta przyznają, że próba eksmisji zakończyła się fiaskiem. Nie znaczy to jednak, że lokatorzy mogą dysponować całą nieruchomością. – Są właścicielami jednej części i najemcami drugiej. Powinni więc płacić stosowny czynsz – mówi Krzysztof Krzyżanowski, prezes KM. – Fragment nieruchomości należy do nas. Oczywiście, nie zamierzamy nikogo wyrzucać. Lokatorzy dostali propozycję ugody. Teraz decyzja należy do nich. Urzędnicy zapewniają, że trzykrotnie spotykali się z właścicielami mieszkania. Proponowali im m.in. przydział innego lokalu lub pozostanie pod obecnym adresem i płacenie czynszu. – Na żadnym ze spotkań nie było konkretów, bo wiecznie brakowało kogoś z drugiej strony – dodaje pani Justyna. – Miesiąc temu prosiliśmy o wstrzymanie naliczania opłat za wynajem, ale bez skutku. Chcemy tylko, żeby miasto naprawiło swój błąd. Z tym może być problem. Jak przyznają w Wydziale Gospodarowania Mieniem UML, procedura zajęłaby lata. – Nie ma wątpliwości. Urzędnicy sprzedali więcej, niż mogli, ale teraz trzeba szukać kompromisu – mówi Małgorzata Zdunek, dyrektor WGM. – Miasto mogłoby wykupić lokal i przekazać inny na wynajem. Proponujemy odszkodowanie. Sądzę, że sprawy idą w dobrym kierunku, ale jeśli rodzina woli zostać u siebie, to rozwiązanie problemu może być wyjątkowo trudne. Lokatorzy nie chcą się przenosić. Ich zdaniem, rozmowy o odszkodowaniu kończą się na propozycjach. Na wycenę mieszkania czekają od września. – Dziś nie można w mieszkaniu nic zrobić, bo nie wiem, co będzie dalej – dodaje Zofia Drąg. – Boję się, że przez cudzy błąd trzeba płacić zaległe opłaty za wynajem. Nie wiem, co z podatkiem od nieruchomości. Wreszcie nie można wykluczyć, że pewnego dnia ktoś znowu zechce się nas pozbyć. Kamienice Miasta nie zamierzają pozbyć się swojego udziału w nieruchomości. Magistrat zapewnia, że dojdzie z lokatorami do kompromisu. Nie wyznaczono jednak terminu kolejnych negocjacji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama