Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rada Miasta Lublin: PO może próbować przeciągać radnych PiS

Platforma Obywatelska zapewnia oficjalnie, że nie zamierza przeciągać na swoją stronę radnych Prawa i Sprawiedliwości, by zdobyć większość głosów. Ale nieoficjalnie politycy niczego nie wykluczają.
Zgodnie z prawem, pierwsza sesja Rady Miasta musi odbyć się w ciągu 7 dni od ogłoszenia przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych wyników wyborów w skali całego kraju. Zwołanie takiej sesji jest obowiązkiem przewodniczącego rady mijającej kadencji. Sesję otworzy najstarszy wiekiem radny. W tej kadencji jest nią Elżbieta Dados (PiS), która odda później prowadzenie nowo wybranemu przewodniczącemu. Niemal pewne jest, że nowy przewodniczący pochodzić będzie z klubu PiS, który ma w Radzie Miasta 16 z 31 mandatów. Ale jak długo takie proporcje się utrzymają, może zależeć od wyniku drugiej tury wyborów prezydenckich. Nie jest wykluczone, że PO spróbuje przeciągnąć na swoją stronę kogoś z klubu PiS w przypadku, gdyby wygrał Krzysztof Żuk, kandydat Platformy. Oficjalnie Platforma odcina się od takich planów. – Nie rozważamy tej kwestii – zapewnia Jacek Sobczak, wiceszef PO na Lubelszczyźnie. Pytany o to, czy nie wolałby przechwycić paru radnych i zdobyć większość w radzie niż narażać się na ryzyko, że niektóre projekty ciężko będzie przeforsować w radzie odpowiada: Dlaczego od razu stawiać tezę, że jak wsiądziemy do samochodu, dojdzie do wypadku i to ze skutkiem śmiertelnym? Sam Żuk oświadczył wczoraj, że ustawowe uprawnienia prezydenta są na tyle duże, by rządzić nawet w stanie ciągłego konfliktu z Radą Miasta. – Ale to najgorsze rozwiązanie – podkreśla Żuk i zapewnia, że będzie szukać porozumienia. Dzień wcześniej jego kontrkandydat Lech Sprawka podkreślał, że to on wspólnie z PiS może harmonijnie rządzić miastem. PiS ze spokojem reaguje na krążące po mieście pogłoski o możliwych próbach przechwycenia kilku radnych przez PO. – Niech PO próbuje szczęścia. Moim zdaniem, takie próby się nie powiodą. Ale rękę mogę dać tylko za siebie, a w klubie jest kilka młodych osób, których nie znam – komentuje Krzysztof Siczek, radny PiS. – Wierzę jednak, że dla osób, które startowały z listy PiS, ważne są wartości i nie znajdą się nagle pośrodku partii liberalnej – dodaje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama