Ciąg dalszy sprawy kibica lubelskiego Motoru, którego ochroniarz w Rzeszowie potraktował gazem. Wczoraj 16-latek przyszedł do naszej redakcji, twierdzi, że dostał prosto w oczy zupełne bez powodu. Sprawą zajmuje się policja.
MAREK WIECZERZAK, MICBEC
10.05.2011 09:16
Kadry z filmu nakręconego przez poszkodowanego 16-latka (youtube)
Lubelscy kibice zwracają też uwagę na fakt, że ochroniarze nie mieli przy sobie żadnych identyfikatorów, co jest sprzeczne z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych. – Rzeczywiście, ustawa precyzuje to bardzo jasno, i nie powinno tak być. Odpowiada za to organizator – potwierdza Mitura. Rzeszowscy policjanci sprawdzają także ten wątek sprawy.
– Poszkodowany kibic może też dochodzić odszkodowania na drodze cywilnej. A firma ochroniarska powinna wyciągnąć konsekwencje wobec pracownika, który dopuścił się tego nadużycia – dodaje Mitura.
Janusz Wiśniewski, właściciel Agencji Usług Specjalnych "System”, która zabezpieczała spotkanie w Rzeszowie, odmówił komentarza w tej sprawie. Stwierdził, że nie będzie rozmawiał z dziennikarzem, który nie widział opisywanego zdarzenia na własne oczy. Dodał jedynie, że zdjęcia zrobione przez kibiców i nakręcony przez nich film ukazują sytuacje wyjęte z kontekstu.
Komentarze