Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie złapali pawia, który ma trafić do Saskiego. Ratusz: dobry znak

Do dziś nie powiodły się próby schwytania w puławskim parku ostatniego z piątki pawi do Ogrodu Saskiego. Samcowi ani w głowie przeprowadzka do Lublina.
Nie złapali pawia, który ma trafić do Saskiego. Ratusz: dobry znak
- Przy łapaniu ptaki się trochę spłoszyły - przyznaje Grażyna Chołubowicz-Kliza z puławskiego Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa. - Paw musi poczuć odwagę, żeby wrócić w to miejsce, gdzie zawieszona jest siatka do łapania ptaków. A na tzw. krótką siatkę trudno łapać ptaka, bo się płoszy i cały dzień siedzi na drzewie. Lubelscy urzędnicy, którzy zamówili piątkę pawi do Ogrodu Saskiego nie naciskają na puławski instytut i czekają cierpliwie. - Dla nas to dobry znak - mówi Joanna Bobowska z Urzędu Miasta. - To sygnał, że w sytuacji zagrożenia również w Lublinie paw sobie poradzi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama