Mecz z Górnikiem będzie dla piłkarzy Motoru prawdziwym wyzwaniem. W końcu drużyna Michala Gasparika dawno nie rozpoczęła sezonu aż tak dobrze. Po ośmiu meczach ma na koncie: siedem zwycięstw i tylko jedną porażkę – na koniec sierpnia u siebie z GKS Katowice 2:3.
Ostatnio ekipa z Zabrza okazała się lepsza od Lecha Poznań (2:1). Tym razem bohaterem został Erik Prekop, który dwa razy świetnie znalazł się w polu karnym „Kolejorza” przy stałych fragmentach gry. Efekt? Pierwsza ligowa porażka mistrzów Polski od niemal... pół roku.
Zespół trenera Gasparika przeszedł w lecie małą rewolucję. W składzie nie ma kilku kluczowych piłkarzy, ale działacze postarali się o prawdziwe hity transferowe. Szybko okazało się, że strzałem w dziesiątkę było sprowadzenie Petera Federico. Skrzydłowy po sześciu występach ma na koncie cztery gole. Dublet zaliczył we wtorek przy okazji wyjazdowego zwycięstwa w Kielcach (2:0). Nowymi nabytkami są jeszcze chociażby: Kacper Urbański czy Portugalczyk Paulo Bernardo.
– Bardzo mocno przeanalizowaliśmy grę Górnika. Wierzę, że bardzo dobrze rozumiemy filozofię gry naszego najbliższego rywala. Jesteśmy pod wrażeniem ich skuteczności. Drużyna strzela mało z gry, ale dużo ze stałych fragmentów – już chyba osiem goli zdobyli w ten sposób. Zazdrościmy im tej skuteczności. Wydaje mi się, że klub z Zabrza charakteryzuje też duża mądrość w budowie zawodników na poszczególne profile. Czeka nas jak zawsze trudne spotkanie, ale wierzę, że jesteśmy dobrze przygotowani – mówi Mariusz Misiura.
I dodaje, że najważniejsze w sobotę będą stałe fragmenty gry.
– Patrząc, jak dużo strzelają ze stałych, ten element jest dla nich kluczowy. Nie stracili jeszcze bramki w ten sposób. Są naprawdę dobrze zorganizowani w tych sytuacjach. Dodatkowo mają mocnych skrzydłowych, bardzo dobre fazy przejściowe, odbiór piłki oraz szybkie ataki. Dwa najmocniejsze elementy Górnika, to: stałe fragmenty i ten moment, kiedy odbierają piłkę. My kreujemy jednak w każdym meczu pięć-sześć sytuacji. Kluczem będzie, żeby je wykorzystać. Wierzę, że to spotkanie nie będzie w stu procentach zamknięte. Patrząc na skrzydłowych przeciwnika i naszych, na dłuższą metę nie da się zamknąć tej klasy piłkarzy. Spodziewam się meczu, w którym bardzo istotne będę fazy przejściowe – wyjaśnia szkoleniowiec Motoru.
Karol Czubak i spółka mają na koncie tylko pięć punktów i nikt nie ukrywa, że wszyscy liczyli na więcej.
– Jesteśmy bardzo niezadowoleni z naszego dorobku, towarzyszy nam duży gniew i złość. Patrząc do jakiej pracy nad detalami, do jakich poświęceń nas to doprowadza, żeby to odwrócić. Jeżeli można wyciągnąć jakiś pozytyw, to właśnie to, że pracujemy nad mikro detalami. W tym trudnym momencie lepiej, że to się wydarzyło na tym etapie sezonu, a nie później. Wierzę w ten czas, który wspólnie przepracujemy. Wierzę w doświadczenie, jakie zbierzemy, widząc, kto chce się z tym zmierzyć, a kto nie. Cieszy mnie, że nie widzę ludzi, którzy nie chcą się utożsamiać z tym momentem, widzę tylko ludzi, którzy ciężko pracują w pokorze, złości, wysłuchując na swój temat obelg, ale koniec końców na to zasłużyliśmy. Wierzę, że ten wspólny czas sprawi, że będziemy silniejsi, że nas scali. I że da nam poczucie, żeby tego później nie doświadczać – przekonuje trener Misiura.

Komentarze