Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pacjent zmarł więc może poczekać

Dzwoniłam, błagałam, i nic - opowiada córka kobiety, która nie mogła doczekać się na lekarza, który stwierdziłby zgon jej matki. Lekarka z osiedlowej przychodni tłumaczyła, że nie ma czasu. Zjawiła się dopiero po naszej interwencji.
Pacjent zmarł więc może poczekać
Lekarze traktują ludzką śmierć jak przeziębienie. Gdzie tu jest empatia? - pyta pani Katarzyna z Lublina. - Na przyjście lekarki czekaliśmy ponad trzy godziny. Nie wiedziałam co mam robić, prosiłam, błagałam. Bałam się, że w ogóle nikt nie przyjdzie. A przecież przychodnia jest zaledwie pięć minut drogi od naszego bloku. Zadzwoniliśmy do przychodni. Dyrektorka nie chciała rozmawiać przez telefon. Ale po naszym telefonie lekarka z przychodni zjawiła się w domu zmarłej kobiety. Prawo nie nakłada na lekarzy rodzinnych obowiązku wystawiania aktu zgonu. - To kwestia dobrej woli. Przepisy mówią, że lekarz powinien dotrzeć do pacjenta w ciągu 12 godzin - tłumaczy Teresa Dobrzańska-Pilichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców. - Lekarz rodzinny ma obowiązek wywiązać się z kontraktu z NFZ, czyli przyjąć pacjentów. Stwierdzenie zgonu jest czynnością administracyjną, którą wykonuje się w drugiej kolejności. Większość z nas szanuje jednak uczucia rodziny i nie robi w takich przypadkach żadnych trudności. Od lat brakuje przepisów, które określałyby kto wystawia akt zgonu, jeśli nie może tego zrobić lekarz rodzinny. - Proponowaliśmy instytucję kornera - mówi Dobrzańska-Pilichowska. - To rozwiałoby też wątpliwości rodziny. Sporo ludzi nie ma świadomości jakie są przepisy i nie wie, jak postępować w takich sytuacjach. Obowiązku wystawienia aktu zgonu nie ma też pogotowie. - To przerzucanie obowiązków z jednej grupy na drugą. Dopóki będzie dowolność interpretacji przepisów, może się zdarzyć, że rodzina może mieć problem z aktem zgonu - mówi Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. - W przypadkach kiedy akcja reanimacyjna nie przynosi skutku, wystawiamy kartę z informacją, że lekarz o konkretnej godzinie stwierdził zgon. W innych sytuacjach to nasza dobra wola. Zdarza się, że pomagamy rodzinie, bo np. jest piątek wieczór i na lekarza trzeba by było czekać aż do poniedziałku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama