Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Drewniany kościół z Lublina pojedzie na Ukrainę

Drewniany kościół, który stał przy ul. Willowej w Lublinie, trafi do parafii w miejscowości Makariv na Ukrainie. W poniedziałek ładowano konstrukcję na dwie ciężarówki.
Drewniany kościół z Lublina pojedzie na Ukrainę
- Pod Kijowem zawiązała się mała wspólnota. Wierni nie mają kościoła, więc spotykają się i modlą w domu. Chcemy ich wspomóc - mówi o. Julian Śmierciak, proboszcz parafii p.w. św. Brata Alberta przy ul. Willowej.

Drewniany kościółek stanął w 1991 roku, wcześniej parafianie modlili się w baraku. Budynek postawili górale. Większość prac wykonali ręcznie. - Przyjeżdżały oglądać go wycieczki, niektórzy pytali czy to zabytek i czy jest wpisany na listę UNESCO. Wiele osób spoza naszej parafii brało tutaj ślub - opowiada o. Julian.

Z sentymentem wspominają go również parafianie. - Przystępowałem w nim do pierwszej komunii świętej, uczyłem się służyć do mszy. Żal, że już go nie ma, ale nowy kościół też jest fajny - mówi Paweł Rudnicki z ulicy Tarasowej, który pomagał wczoraj ładować elementy kościoła na ciężarówkę.W 2011 r. kościół przestał być potrzebny, wierni przenieśli się do dużo większego, który stanął obok. Drewniana świątynia została rozebrana w sierpniu. - Osiedle się rozrasta, a kościół mógł pomieścić co najwyżej ludzi z jednego bloku. Wiele osób stało na zewnątrz pod drzewami - mówi o. Julian.

- W nowym pomieszczą się wszyscy. Daje też więcej możliwości ministrantom - dodaje Paweł Rudnicki.

Jedna z lubelskich firm chciała zabrać drewniany kościół do Dębówki pod Lublinem. - Ale zgłosiła się za późno, wcześniej obiecaliśmy przekazać go na Ukrainę. Nie mogliśmy złamać danego słowa - wyjaśnia o. Julian.

Transport wyjedzie z Lublina 7 stycznia i potrwa około dwóch dni. Na Ukrainę trafią nie tylko ściany i elementy konstrukcji, ale też całe wyposażenie świątyni: ołtarz, ławki, schody, żyrandole, nagłośnienie. Ukraińcy będą musieli zrobić sobie nowy dach i podłogę. Koszt rozbiórki i transportu to kilkanaście tysięcy złotych. Pokryje go firma Scania.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama