Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Weterynarz po alkoholu przyjmował w klinice na Głębokiej

Być może puściłbym to płazem. Ale mój pies ledwo stał na łapach, w każdej chwili mógł umrzeć – żali się pan Tomasz* z Lublina, właściciel 11-letniego mieszańca boksera.
– Uniwersytet Przyrodniczy to chyba poważna instytucja. Wydawało mi się, że pomogą mojemu psu, dlatego od razu pojechałem na ul. Głęboką. Nie sądziłem, że zostanę tak potraktowany. Pan Tomasz ma za złe, że weterynarz, który go przyjął był po alkoholu i odesłał go z kwitkiem. Nasz Czytelnik przyjechał do kliniki chirurgii UP przy Głębokiej w miniony czwartek ok. godz. 17. – Brzuch psa był bardzo rozdęty, wyglądał jak balon – opowiada właściciel zwierzęcia. Lekarz z Głębokiej odesłał pana Tomasza do prywatnej kliniki. – Rzeczywiście, oglądałem tego psa – potwierdza weterynarz. Nie zgadza się na podanie nazwiska. – Pies miał powiększone powłoki brzuszne i było podejrzenie skrętu żołądka. Mogłem zrobić diagnostykę, ale i tak sam bym go nie zoperował. Potrzeba do tego dwóch albo nawet trzech osób. Powiedziałem właścicielowi, żeby jak najszybciej jechał do kliniki przy ul. Stefczyka. Właściciel chorego zwierzęcia wyczuł od lekarza woń alkoholu. Zawiózł swojego psa do prywatnej kliniki a potem zadzwonił na policję. – Weterynarz został zbadany alkomatem. Miał promil alkoholu – mówi Andrzej Fijołek z KWP w Lublinie. – Poprzedniego dnia byłem na imieninach. W czwartek miałem do pracy na popołudnie. Myślałam, że wytrzeźwieję. Oczywiście, że mi wstyd. Teraz mam nauczkę – mówi lekarz. Twierdzi, że nie miał tego dnia wielu pacjentów. – Ten mężczyzna z psem był jedyny. Może były też były jeszcze jakieś zastrzyki do zrobienia? – zastanawia się. Pies jest już po operacji. Rzeczywiście miał skręt żołądka. Ta przypadłość może bardzo szybko doprowadzić do śmierci i wymaga szybkiej pomocy. Inni pytani przez na weterynarze potwierdzają, że w przypadku skrętu żołądka nie można przeprowadzić operacji w pojedynkę. W piątek nie udało się nam skontaktować z rzecznikiem Uniwersytetu Przyrodniczego. * imię bohatera zostało zmienione

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama