Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mieszkańcy mają dosyć dzikiego targowiska na Bronowicach

Mieszkańcy mają dość bałaganu, który codziennie zostawiają po sobie właściciele straganów rozstawianych przed blokami przy ul. Krańcowej 109 i Łabędziej 21 w Lublinie. Chociaż handlarze nie mają pozwoleń na sprzedaż w tym miejscu, nie grożą im żadne kary.
Mieszkańcy mają dosyć dzikiego targowiska na Bronowicach
Mały bazar powstał naprzeciwko legalnego targowiska przy ul. Krańcowej (Maciej Kaczanowski)
Mały bazar tworzy się dokładnie naprzeciwko legalnego targowiska przy ul. Krańcowej. Stoiska pojawiają się na chodnikach i na placu między dwoma blokami. – Ludzie narzekają na bazar przy ul. Krańcowej, a nie widzieli, co dzieje się przed naszymi oknami – mówi nasza Czytelniczka. – Codziennie handlują przed naszym blokiem, nie sprzątają po sobie i załatwiają się w krzakach. Straż Miejska próbuje walczyć z nielegalnymi stoiskami. Może jednak interweniować tylko na chodniku wzdłuż ul. Krańcowej. Pomiędzy blokami – już nie. – Podejmujemy tam interwencje regularnie. Za utrudnianie przejścia i zajmowanie chodnika wzdłuż ulicy Krańcowej nakładamy mandaty karne – mówi Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie. – Kontrole polegają również na sprawdzaniu, czy osoby handlujące prowadzą działalność handlową zgodnie z prawem. Ale w większości płacą podatek rolny i nie muszą mieć wpisu do ewidencji działalności gospodarczej – tłumaczy. Strażnicy są jednak bezsilni na terenie, którym zajmuje się Zarząd Nieruchomości Komunalnych. A ZNK tłumaczy, że ma związane ręce. – Sytuacja jest patowa, tak jak kiedyś z parkowaniem na drogach osiedlowych – mówi Artur Cichoń, rzecznik Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. – Teren jest w utrzymaniu ZNK, a administruje nim LUB-KOM Ani nasza administracja, ani LUB-KOM, nie wydawał żadnej zgody, która dopuszczałaby handel. Ale nie możemy ani wystawiać mandatów, ani legitymować osób, które handlują. Możemy co najwyżej robić im zdjęcia, próbować ustalać ich dane i kierować to do sądu. ZNK nie pobiera więc od handlujących żadnych opłat, a przez ciągły bałagan ma dodatkowe wydatki. – Sprząta to LUB-KOM, ale za nasze pieniądze – przyznaje Cichoń.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama