Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

\"Habemus Papam, mamy papieża”. Recenzja filmu

\"Habemus Papam, mamy papieża” reż. Nanni Moretti. Gutek Film.
To będzie piękna katastrofa, jak do kina pójdą ludzie zwabieni papieskim tytułem. Nie dość, że to nie o JPII, to jeszcze reżyser rozprawia się z instytucją Watykanu! Ostatnio widzieliśmy \"Cichy chaos”, a wcześniej wiele osób oglądało \"Pokój syna”. Nanni Moretti bywa na ekranach naszych kin. Ten blisko 60-letni reżyser nie kręci filmów piankowo-rozrywkowych. Gdzieś zawsze na dnie natykamy się na gorzkie, kaleczące ziarno, które udowadnia, że to nigdy nie jest głupie kino. Tak jest i tym razem, choć polscy widzowie pewnie będą najnowszy film Morettiego oglądać po swojemu. Bo chyba mamy ochotę mieć większe prawo do Watykanu i osoby papieża niż reszta świata. Historia jest prosta. Umiera papież, jest konklawe, jest nowy papież. Ale ten nowy ma kłopot ze sobą. Gdyby na melancholię czy depresję zapadał ktokolwiek inny – nie ma problemu, ale papież? A co na to machina watykańska, która musi działać zgodnie z wiekowymi procedurami? No, właśnie i o tym jest film. Film chwilami do śmiechu prostego – biskupi też się przewracają jak gaśnie światło. Po zadumę nad rozterkami życiowymi osoby, którą życie przerasta. Pomimo świetnych recenzji pewnie kilka osób się uniesie i uzna film Morettiego za obrazę Kościoła, a kilka wyjdzie z seansu. Tu argument w dyskusji z osobami krytykującymi tematykę filmu: reżysera zainspirowała postać Celestyna V, zakonnika, który 5 lipca 1294 roku został papieżem, a który nie dając sobie rady z obowiązkami i nieprzyzwyczajony do przepychu, po kilku miesiącach ogłosił swą abdykację. Ale większość pewnie wyjdzie, ale dopiero po końcowych napisach (choć moim zdaniem film powinien trwać kilka minut krócej i nie stawiać aż takiej dużej kropki na końcu). Wielbiciele Jerzego Stuhra będą mieli kolejny dowód na jego aktorską biegłość, rola rzecznika prasowego w Watykanie jest jedną z istotniejszych w filmie. Bo akcenty są rozłożone na: tytułowego upolowanego papieża (Michel Piccoli), fachowca sprowadzonego by ratował sytuację (Nanni Moretti) i właśnie rzecznika. PS. Pewnie kilka osób będzie chciało odszukać w sieci utwór wykorzystany w filmie. To śpiewa nieżyjąca już argentyńska pieśniarka Mercedes Sosa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama