\"Habemus Papam, mamy papieża”. Recenzja filmu
\"Habemus Papam, mamy papieża” reż. Nanni Moretti. Gutek Film.
- 21.10.2011 13:11
To będzie piękna katastrofa, jak do kina pójdą ludzie zwabieni papieskim tytułem. Nie dość, że to nie o JPII, to jeszcze reżyser rozprawia się z instytucją Watykanu!
Ostatnio widzieliśmy \"Cichy chaos”, a wcześniej wiele osób oglądało \"Pokój syna”. Nanni Moretti bywa na ekranach naszych kin. Ten blisko 60-letni reżyser nie kręci filmów piankowo-rozrywkowych. Gdzieś zawsze na dnie natykamy się na gorzkie, kaleczące ziarno, które udowadnia, że to nigdy nie jest głupie kino.
Tak jest i tym razem, choć polscy widzowie pewnie będą najnowszy film Morettiego oglądać po swojemu. Bo chyba mamy ochotę mieć większe prawo do Watykanu i osoby papieża niż reszta świata.
Historia jest prosta. Umiera papież, jest konklawe, jest nowy papież. Ale ten nowy ma kłopot ze sobą. Gdyby na melancholię czy depresję zapadał ktokolwiek inny – nie ma problemu, ale papież? A co na to machina watykańska, która musi działać zgodnie z wiekowymi procedurami? No, właśnie i o tym jest film.
Film chwilami do śmiechu prostego – biskupi też się przewracają jak gaśnie światło. Po zadumę nad rozterkami życiowymi osoby, którą życie przerasta. Pomimo świetnych recenzji pewnie kilka osób się uniesie i uzna film Morettiego za obrazę Kościoła, a kilka wyjdzie z seansu. Tu argument w dyskusji z osobami krytykującymi tematykę filmu: reżysera zainspirowała postać Celestyna V, zakonnika, który 5 lipca 1294 roku został papieżem, a który nie dając sobie rady z obowiązkami i nieprzyzwyczajony do przepychu, po kilku miesiącach ogłosił swą abdykację.
Ale większość pewnie wyjdzie, ale dopiero po końcowych napisach (choć moim zdaniem film powinien trwać kilka minut krócej i nie stawiać aż takiej dużej kropki na końcu). Wielbiciele Jerzego Stuhra będą mieli kolejny dowód na jego aktorską biegłość, rola rzecznika prasowego w Watykanie jest jedną z istotniejszych w filmie. Bo akcenty są rozłożone na: tytułowego upolowanego papieża (Michel Piccoli), fachowca sprowadzonego by ratował sytuację (Nanni Moretti) i właśnie rzecznika.
PS. Pewnie kilka osób będzie chciało odszukać w sieci utwór wykorzystany w filmie. To śpiewa nieżyjąca już argentyńska pieśniarka Mercedes Sosa.
Reklama
















Komentarze