Zamiast na ryby, wydali na pensje. FAPA to \"przechowalnia polityków\" PSL
Fundacją Programów Pomocy dla Rolnictwa kieruje prominentny działacz PSL z Międzyrzeca Podlaskiego. To skrytykowana przez NIK \"przechowalnia polityków”.
- 24.07.2012 19:48

Przemysław Litwiniuk (rocznik 1980) jesienią kandydował na senatora z list PSL. Chwalił się bogatym życiorysem zawodowym: ma doktorat, jest radcą prawnym \"w jednej z najlepszych kancelarii prawniczych” w Białej Podlaskiej i przewodniczącym rady powiatu. Zakładał też Bialskopodlaską Lokalną Grupę Działania, był szefem gabinetu politycznego ministra rolnictwa Marka Sawickiego, jest dyrektorem Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAPA).
Ludowiec nie wspominał, że z ministerstwa odszedł po głośnej aferze. Podał się do dymisji, kiedy Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wzięło na celownik CBA i zatrzymało Jarosława G. (usłyszał zarzuty łapówkarstwa), jego dobrego znajomego i członka wspomnianej Bialskopodlaskiej Lokalnej Grupy Działania.
Teraz okazało się, że śmierdzi też w FAPA. Najwyższa Izba Kontroli właśnie ogłosiła wyniki kontroli, jak fundacja realizuje wspieranie rybołówstwa (lata 2007 - 2011, jeszcze zanim przyszedł do niej Litwiniuk). I nie zostawiła na niej suchej nitki.
– Fundacja dostała 750 tys. zł, ale nie wykonała podstawowych zadań. Powinna więc oddać większość tych pieniędzy. Niestety zwróciła tylko 50 tys. zł – mówi Paweł Biedziak, rzecznik Izby. FAPA tłumaczy, że nie było zaniedbań z jej strony. Przyczyną niewykonania części zadań był brak odpowiednich przepisów.
Litwiniuk zasiada również w radzie nadzorczej spółki Elewarr. Zrobiło się o niej głośno po wybuchu afery taśmowej. Opinia NIK o działalności tej firmy również była miażdżąca.
Kontrolerzy obliczyli, że władze Elewarru powinny zwrócić 1,4 mln zł nienależnie pobranego wynagrodzenia. Prokuratura bada brak nadzoru nad spółką m.in. urzędników Ministerstwa Rolnictwa.
– Nie mam nic przeciwko dostępowi do służby publicznej osób zaangażowanych w działalność polityczną lub samorządową, o ile odbywa się to na zasadzie jawności i konkurencyjności – odpisał na nasze pytania Litwiniuk. – Kluczowym kryterium powinny być kompetencje, ale zaangażowanie w życie publiczne lub związki rodzinne nie mogą być przesłanką dyskwalifikującą. To byłaby dyskryminacja.
Litwiniuk wybory do Senatu przegrał, ale nie może narzekać. W ub. roku tylko za zasiadanie w zarządzie FAPA oraz radach nadzorczych Elewarr, Lubelskiego Rynku Hurtowego oraz PKS w Międzyrzecu Podlaskim zarobił 183 tys. zł. To niemało, biorąc pod uwagę, że niektóre stanowisko objął w ciągu roku.
Reklama













Komentarze