14-letni chłopiec w bardzo ciężkim stanie jechał karetką do szpitala oddalonego o 20 kilometrów.
\"Słowo Podlasia\", łm
11.09.2012 08:09
O sprawie pisze Słowo Podlasia. Nastolatek zasłabł na lekcji wychowania fizycznego w szkole im. Jana Pawła II w Janowie Podlaskim. Nagle upadł na ziemię. Szkolnej pielęgniarce nie udało się przywrócić funkcji życiowych.
Wezwano karetkę, która przyjechała z oddalonej o 20 km Białej Podlaskiej. Tym razem szybko, bo w 12 minut.
Po 35 minutach udało się przywrócić dziecku czynność serca. Chłopak trafił na intensywną terapię. Nadal jest w ciężkim stanie. Nie wiadomo jeszcze jakie będą skutki braku tlenu w jego organizmie przez tyle czasu.
Mieszkańcy Janowa Podlaskiego twierdzą, że w mieście niezbędna jest karetka pogotowia. - Pamiętam, że którejś zimy wezwany ambulans utknął przed samym Janowem w zaspach. Nawet gdyby udało się wtedy znaleźć lekarza, co miałby zrobić - mówi tygodnikowi jeden z mieszkańców.
Komentarze