Dwa z trzech gołębi, które podczas ceremonii zamknięcia igrzysk wystartowały ze stadionu olimpijskiego, przyleciały już do domu w Czemiernikach.
Izabela Izdebska
16.09.2012 14:59
To właśnie te gołębie leciały z Le Havre i z Londynu. Na zdjęciu pan Sławomir ze swoim następcą, ośm
W XXX Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Londynie brali udział nie tylko sportowcy, ale i hodowcy gołębi pocztowych z całej Europy. Polskę reprezentowało 60 hodowców. W tym jeden z woj. lubelskiego – Sławomir Rogala z Czemiernik. Na lot przez morze wysłał swoje trzy najlepsze gołębie. – Do tej pory dobrze się spisywały, mają za sobą m.in. lot z Francji – mówi Rogala.
W tym roku hodowca uczestniczył w kilku imprezach międzynarodowych: były to loty z Barcelony w Hiszpanii i z Le Havre we Francji. Ale lot olimpijski był dla niego najważniejszy i najbardziej emocjonujący.
– Bardzo obawiałem się trasy z Londynu, która była wielką niewiadomą. Jeśli jednak wracają dwa gołębie z trzech wysłanych, to na pewno jest to sukces – uważa Rogala i dodaje: To pierwsze gołębie z woj. lubelskiego, które wróciły z Anglii, przelatując nad morzem. Trasa liczyła aż 1600 km.
Jeden z z wypuszczonych w Londynie gołębi wrócił 27 sierpnia, drugi 11 września. Być może przyleci też i trzeci, ale im późniejsza jesień, tym mniejsze będzie miał szanse. – Czasami gołębie padają ofiarą jastrzębi, bywa, że łapią je ludzie – mówi Rogala.
Hodowca z Czemiernik odbierze nagrody za osiągnięcia w lotach daleko dystansowych na olimpiadzie gołębi pocztowych, która odbędzie się w styczniu na Słowacji. – Gołębie z Czemiernik wracały już z Niemiec, Holandii, Belgii, Francji, Anglii i Hiszpanii. Takimi osiągnięciami niewielu hodowców z całego świata może się pochwalić – zauważa Rogala.
Komentarze