Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Genetyczny bliźniak uratował mu życie

Sylwester z Lublina właśnie poznał swojego brata. Łukasz z Koszalina jest jego genetycznym bliźniakiem. – Mam teraz grupę krwi jak Łukasz i zmienił mi się kolor oczu. Są bardziej niebieskie. Jak Łukasza
Genetyczny bliźniak uratował mu życie
Fot. Maciej Kaczanowski (Maciej Kaczanowski)
Ta niezwykła historia zaczęła się ponad dwa lata temu, kiedy Sylwester Wronowski z Lublina przeszedł przeszczep szpiku. Dawcę znał tylko z listów. Teraz wreszcie go poznał osobiście. To Łukasz Soja z Koszalina. Obu panów dzielą setki kilometrów, ale łączy coś wyjątkowego: są bliźniakami genetycznymi. To znaczy, że ich geny są tak dopasowane, że mogło dojść do przeszczepu. Zgodnie z prawem przez dwa lata biorca i dawca nawet nie mogą znać swoich imion. Łukasz tylko wiedział, że jego komórki macierzyste ratują życie Polakowi, że to mężczyzna i ile ma lat. Ale już wtedy obaj wiedzieli, że po upływie przepisowych dwóch lat się spotkają. – Tydzień po oddaniu szpiku napisałem list do Sylwka. Teraz mówię po imieniu, wtedy jeszcze nie mogłem – tłumaczy pan Łukasz. – Informowałem, że chciałbym go poznać. Dopiero po jakimś czasie dostałem odpowiedź. – Odpisałem po pół roku, kiedy wiedziałem, że wychodzę ze szpitala i już tam nie wrócę – mówi Sylwester. Listy między genetycznymi bliźniakami przekazywała Fundacja DKMS Polska. To ona prowadzi rejestr potencjalnych dawców, w którym znajdował się pan Łukasz. I to fundacja organizuje spotkania genetycznych bliźniąt. Co czują genetyczni bliźniacy, którzy się pierwszy raz spotykają? – Niesamowitą dumę, szczęście, ekscytację. Wszystkie emocje z ostatnich dwóch lat – mówi pan Łukasz. –Tego nie można opisać słowami. To wielkie emocje, radość, że mogłem uścisnąć mu dłoń – mówi pan Sylwester. – Dla mnie Łukasz jest jak rodzina. Ale obu łączą nie tylko emocje. – Po przeszczepie grupa krwi zmienia się na grupę biorcy. Zmienił mi się też kolor oczu, miałem zielone, teraz mam bardziej zielono-niebieskie. Biorca po przeszczepie jest taką hybrydą – mówi pan Sylwester. A dawca podkreśla, że gdyby mógł, zrobiłby to jeszcze raz. – To nic nie boli. To tylko kilka ukłuć, a samo pobieranie szpiku odbywa się pod narkozą – mówi pan Łukasz. – Zachęcam innych, ale to musi być przemyślana decyzja. Żeby dawca nie zrezygnował, kiedy zadzwoni do niego telefon z informacją, że pojawił się biorca. Bo biorca już wie, że ma szansę na przeżycie. Do rejestru dawców szpiku może dołączyć większość zdrowych, dorosłych osób do 55 roku życia. Więcej informacji znajdziesz na stronie Fundacji DKMS Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska: www.dkms.pl. Znalezienie bliźniaka genetycznego jest jednak bardzo trudne. Dlatego im więcej osób, trafi do rejestru, tym więcej chorych będzie miało realną szansę na przeszczep szpiku. Wśród osób, które czekają na taką szansę jest Karol Wlazły.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama